08.07.2012

Miłość w starej księdze ukryta...

Pierwsza myśl po przeczytaniu krótkiej notki na odwrocie książki, jaka przyszła mi do głowy to hmm...lepsza wersja Kopciuszka dla dużych dziewczynek;-) A mowa tu o:
Tak,tak o Włoskiej tajemnicy...No dobra zwracam honor wsiąkłam na amen czytając;-) A w trakcie czytania krążyła mi nieodparta myśl po głowie: "Smutna ona,smutny on, a taka piękna miłość"Tak myśl przerobiona na moje potrzeby...Swoją drogą zastanawia mnie, czy zdarzają się jeszcze takie miłości...W stylu tu i teraz-grom z jasnego nieba...W każdym razie co mnie tak ujęło...No mili państwo oddałabym wszystko za mieszkanie nad antykwariatem...Tak stare książki to to co tygrysy lubią najbardziej;-)A jeszcze do tego retro sukienki,pyszne dżemy,przystojny ON i wszystko owiane tajemnicą...Ba żyć nie umierać...Moja recenzja miała zgoła inaczej wyglądać,ale już tyle dobrego zostało powiedziane na temat tej książki,że o samej treści nie będę się rozpisywać...Bo zrobiły to w dobry sposób co wytrawniejsze blogerki z większym stażem.Jak dla mnie książka bomba szczególnie na wakacyjne czytanie pod chmurką.Pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę...Dodam jeszcze tylko,że podczas czytania niejedna z nas pewnie chciałaby się znaleźć na miejscu Lyly;-) 
                                                                   
                                                                   Missy...
                                                                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz