13.07.2012

Najlepsze dopiero przed Tobą...


Wydawnictwo:Otwarte
Wydanie:Kraków 2010
Liczba stron:186.
Oprawa:Twarda z obwolutą. 
ISBN:978 83 7515 098 8. 

 Kiedy trafiła mych rąk książka Andy-ego Andrews-a  pod tytułem Mistrz, nie wiedziałam czego się spodziewać,gdyż to autor jak do tej pory mi nie znany.Bardzo ładne wydanie.Ciepły kolor okładki przykuł mój wzrok i stara wytarta wytarta walizka, która tchnie tajemnicą i obiecuje podróż... To książka,która jest zarazem powieścią, jak i poradnikiem.

Akcja Mistrza rozgrywa się w małym nadmorskim miasteczku. Mieszkańcem jego jest nastoletni chłopak,którego życie ostatnimi czasy nie rozpieszczało.Matka umiera na raka,a ojciec ginie w wypadku samochodowym.Na skutek nieprzewidzianych kolei życiowych traci dom-który w owej chwili zastepuje mu jama wykopana pod mostem na plaży.Po ciężkim dniu spędzonym na pomocy rybakom przy czyszczeniu ryb młody Andy oddaje się wspomnieniom o domu i rodzicach.Wspomnieniach,które często przepełniają łzy i żal za utraconym dzieciństwem.Czuje się samotny i poobijany przez życie.Podczas jednego z takich wieczorów Andy-ego znajduje Jones- starszy Pan ubrany w zwykły t-shirt,jeansy i plażowe klapki.Natomiast, jego niebieskie oczy emanują ciepłem, dobrocią,życiową mądrością  i niewypowiedzianym spokojem i blaskiem.Blaskiem który zdaje się otwierać serca i umysły ludzi,dzieki czemu otwierają się i uczą jak spojrzeć na życie z szerszej perspektywy.Która daje nadzieje i mówi,że: "Najlepsze dopiero przed Tobą..." Taki ma dar widzieć to czego nie widzą inni i pojawiać się w momencie,gdy innym się wydaje,że wszystko zmierz ku katastrofie...

Nie jestem wstanie sobie przypomnieć czy kiedykolwiek wywarła na mnie tak silne wrażenie książka jak Mistrz...Książka która powaliła mnie na kolana...Pierwszy raz w życiu chyba stwierdzam,że cokolwiek bym nie powiedziała lub napisała to i  za mało, by ubrać w słowa i ująć w treść tę książkę....Jak na początku wspomniałam walizka obiecuje na podroż - tak jest to podróż w głąb  Nas samych i Naszego życia...Z każdą przeczytaną stroną zastanawiałam się co by powiedział Jones na temat mojego życia,czy bardzo by się zasmucił i pokręcił głową???...Tak jedno wiem na pewno kazałby na wszystko spojrzeć z innej szerszej perspektywy...Nie wiem dlaczego,ale jakoś nieodparcie wydaje mi się,że Jones to anioł który zstąpił z nieba i dane jest go spotkać wybranym...Anioł który w sercach i umysłach ludzkich zasiewa Nadzieję-wiarę w to że jeszcze nie jest za późno, by stać się lepszym człowiekiem... 

Wiem,że jeszcze wrócę do książki jesienią kiedy targa mną melancholia,a dusze opanowują smutki i smuteczki choćby po to jak mówi  Jones:"Najwyższy czas wziąć odpowiedzialność za swój los"i dodaje"Odczuwasz niepokój oraz lęk,ponieważ jesteś mądry"Radzi jak lęk przeobrazić w spokój ducha.
Mistrz to książka która u życiowego pesymisty (czyli mnie )czyt.Missy zasiała ziarenko nadziei i optymizmu.Polecam bo naprawdę warto...

                                                                          Missy.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz