05.11.2012

Świat zamknięty w fotografii...

wydawnictwo: Świat Książki.
rok wydania: Warszawa 2010.
okładka: miękka. 
ilość stron: 205. 


Ostatnimi czasy z moim czytaniem różnie bywa... cóż poradzić kiedy jesienny spadek formy. 
Zawsze podziwiałam, moli książkowych czytających w tempie ekspresowym...Cóż ja tak nie potrafię,a chciałabym oj chciała...Czytać po 3 książki w tydzień ech...A tak jestem ja i moje żółwio-ślimacze tempo,a raczej czytanie...I tylko przeraża nieuchronność czasu minionego i gdzieś tłukące się w głowie przeczytam: KIEDYŚ...Tylko,że NIC NIE MOŻE PRZECIEŻ WIECZNIE TRWAĆ...
Najzwyczajniej mogę nie zdarzyć przeczytać...  

BTW... Dziś o Rozsypanych Fotografiach Pani Ewy Morycińskiej- Dzius. 
Książka,którą czyta się lekko łatwo i przyjemnie pomimo,że  opowiada o losach wielopokoleniowej  
rodziny Stępniewskich podczas wojny i Powstania Warszawskiego. Dużym atutem książki, są liczne rodzinne fotografie, co pozwala czytelnikowi zbliżyć się do rodziny i ich przyjaciół oraz dogłębniej poznać sytuację w jakiej się znaleźli...
Podczas czytania książki nasunął mi się taki paradoks i pojawiło pytanie: Czy w czasie wojny można pięknie żyć okazuje się,że tak a dowodem tego jest właśnie ta Rodzina.To ,że trwało powstanie nie wykluczało takich chwil lub momentów wyjścia do teatru, czy kina... A chwile grozy i zwątpienia osładzały wieczorki poetyckie i recytatorskie, których w domku na Ikara nie brakowało... 
 
Długie rozmowy podczas kolacji na której niejednokrotnie były tylko kluski z makiem i budyń...
Co nie przeszkadzało w staraniach dorosłych,by dzieci jak najmniej odczuły skutki wojny,a słynny Domek na Ikara emanował spokojem chęcią pomocy i artystyczną nutą... Gdzie przewijały się także osobistości z duszą artystyczną jak i dzieci z getta.....

Wtedy to poznajemy 5-letnią Ewę Stępniewską, jej rodziców: Makę(tak nazywała mała Ewa są mamę) niespełnioną aktorkę i tatę lekarza oraz licznych krewnych... Dziewczynkę jak na swoj wiek ddobrze rozwiniętą,która nie boi się nalotów i wiele rozumie...  

 "Niebo nad ruinami jest czerwone. Przerażająco czerwone. Maka bierze mnie na ręce i przytula,chociaż jestem już dużą, sześcioletnią dziewczynką.Maka płacze? Moja dzielna, zawsze uśmiechnięta Maka płacze? 
-Patrz, córciu...- mówi cicho- ciągle jeszcze płonie... Warszawa płonie... s.33.

Względny spokój zostaje przerwany, gdy Rodzina Stępniewski zostaje wysiedlona, z
swojego bezpiecznego domku i przychodzi im wieść tułacze życie... Oby tylko znaleźć dach nad głową, wówczas zbawienną jest Duża rodzina rozsiana po wielu miejscowościach,ale i u krewnych kończy się czas pobytu i trzeba wyruszać dalej...Koniec końców lądują w barakach gdzie brud wszy i ciężka świnka z ropnymi powikłaniami Ewy...I jak to w wojennych losach bywa nie brakuje także tragedii rodzinnych jak poronienie Maki i odniesienie ciężkich ran doktora ojca Ewy.  I jak to we wspomnieniach bywa złe chwile dobrymi się przeplata, tak jak zapamiętany przez małą Ewę smak i zapach pierwszej mandarynki... 

Rozsypane Fotografie to zapis Rodzinnych wspomnień, gdzie każdy krewny,lub znajomy dorzuca swój maleńki fragment co czyni ją spójną ciekawą oddającą klimat tamtych czasów.Czasów tak ważnych dla Nas Polaków i naszego kraju.To historia Naszego kraju pisana losami jednej rodziny i jej fotografiami.



Dziś nawet komputer robi mi psikusy czcionka i te inne blech;-)
  

 


 
 

5 komentarzy:

  1. Przepraszam,że nie na temat:)Mam nadzieję,że nie sprawi Ci to kłopotu ale nominowałam Cię do zabawy:) Szczegóły tutaj: http://gosia72.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Zostałaś nominowana przeze mnie do "Liebster Blog". Zapraszam! :)
    http://czytam-wiec-zyje.blogspot.no/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam dziękuję za Nominację odp.na pytania pojawią się jutro.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak,a fotografie w niej zawarte dopełniają całości.Pozdrawiam.

      Usuń