31.12.2012

Spełnienia marzeń,planów i nadzei...


                                                     
                                                       Stary Rok już odchodzi
                                                       i żegna się już z nami-
                                                       zostawia nas na rozdrożach
                                                       z naszymi wspomnieniami.
                                                     
                                                       Zmęczony i przygarbiony
                                                       Staje na moment w drzwiach,
                                                       jak gdyby chciał nam powiedzieć:
                                                        - "Co złego to nie ja".

                                                       I że się bardzo starał
                                                       być dobry i radosny -
                                                       od lata do jesieni,
                                                       od zimy aż do wiosny.

                                                      Cóż...trochę mu nie wyszło,
                                                      choć nie był aż taki zły -
                                                      może jego następca
                                                      przyniesie lepsze dni...

                                                     Już zegar Staruszka wygania,
                                                     przerywa pożegnanie,
                                                     a Nowy Rok w pas się kłania
                                                     i z nami pozostanie.

                                                    Co z sobą nam przyniesie?
                                                    Już wkrótce się okaże.
                                                    Przyjmijmy Rok Nowy w darze
                                                    z nadzieją spełnienia marzeń.


                                                    I życzmy sobie zdrowia,
                                                    uśmiechu na każdej twarzy
                                                    i niech w tym Nowym Roku
                                                    nam wszystkim dobrze się darzy.


                                                   Czego serdecznie życzę sobie i  Wam. 

                                                                  {  Missy }
                             

Ho ho ho...czyli Mikołaj idzie na urlop...









                 

Kiedy kupowałam tę książkę, z myślą o prezencie dla chrześniaka,myślałam,że to opowiastka dla dzieci.Okładka na to wskazywała,bo Mikołaj jak się patrzy,a i opis z tyłu okładki bardzo ogólny. I tu niespodzianka,bo nie wiedziałam,że może zadziwić i zachwycić osobę dorosłą.Pod względem graficznym super,opatrzona mnogością detali,co dodatkowo potęguje mój zachwyt.

Otwierając ją, doznałam dziwnego wrażenia.To tak jakbym zaglądnęła do osobistego pamiętnika,notesu,bądź terminarza samego świętego Mikołaja.Notes,który przypadkiem wypadł z sań,lub poły płaszcza samego świętego.
Ku mojemu zdumieniu notes zawiera mapę z planem lotu Mikołaja.Ponadto, upstrzony jest okruszkami od czekoladowych ciasteczek,posiada też liczne odbicia od kubka po gorącej czekoladzie.Oczywiście z podwójną porcją pianek.Nie wątpię,że zawiera także gdzieniegdzie liczne u klejenia po cukrowych laseczkach ;-)

Mało tego, ten notes zawiera zapiski, o których dzieci nie mają zielonego pojęcia,a nam dorosłym nawet się nie śniło.Tylko kurcze nie wiem,czy ja za wiele Wam mogę zdradzić???Bo jak święty się zdenerwuje,że rozgłaszam Jego prywatne sprawy, na prawo i lewo??? To w przyszłym roku z prezentu NICI!!! Trudno zaryzykuję...:-)

Czy mieliście pojęcie,że Mikołaj ma żonę???Bij zabij nie wiedziałam.Tak tak Mamusia Ciasteczko się nazywa.A to i tak nic wiedzieliście,że Mikołaj chodzi na jogę i posiada osobistego trenera???Od października z nerwów nie może spać, i niby joga ma Mu pomóc.Ma trenować i powtarzać mantrę:
Mmmm Omm bombka,bombka,Omm ;-) Martwi się biedaczyna, czy zdąży rozdać wszystkie zabawki. Jaka zabawka będzie trendem tego roku.Czy, sprawnie działa jego Baza Danych Grzeczny Niegrzeczny. Poza tym musi być na wiecznej diecie,bo tak każe Mamuśka C. Musi dostarczać rozrywki Rudolfowi,który stoi smutny w stajni i blednie mu nos.Martwi się także,że dzieci w okolicach Czerwca pamiętają o Nim najmniej.A co gorsze zdaje Mu się,że Zajączek Wielkanocny i Zębowa Wróżka chcą Go wygryźć z rynku pracy razem z grupą Halloween.Tak nie ma lekko Ten Nasz święty;-) Dlatego wynajął Grupę od Pjiaru!!!
A na zakończenie jeden z niusów który powalił mnie na kolana: Słuchajcie Zębowa Wróżka ma Męża!!!
Świetna książka dla Dużego i Małego Czytelnika.Mikołaj w stroju do jogi zdjęcie nr3 ;-)

29.12.2012

Piękny uśmiech,szczere oczy i rudy warkoczyk...




  

Któż nie zna małej, wrażliwej, dziewczynki o piegowatej buzi i rudych warkoczach?Tak, tak wszyscy wiemy,że chodzi o Anię z Zielonego Wzgórza.Panienkę o dobrym sercu,szczerych oczach i o wyobraźni tak bujnej,jaką tylko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.I dobrze,bo owa zaleta rekompensuje trudną sytuację w jakiej dziewczynka się znalazła...Jak wszyscy wiemy, bycie wychowankiem Domu Sierot, nie sprzyja polu do wielkiej imaginacji.Jednak przychodzi dla Ani dzień, w którym wszystko jaśnieje jak tysiąc złotych promieni słońca,a przed oczami rozpościera się panorama Zielonego Wzgórza. Miejsce,które tętni pięknem i przygodą,a także które w jednej chwili zdołało skraść małe, wrażliwe serduszko swej nowej mieszkanki.

Czytać Anię jest bez wątpienia fantastycznie.To tak jakby znowu wrócić do Krainy Dzieciństwa. Niemniej jednak wiem,że inaczej czyta się Anię będąc młodym dziewczęciem,a inaczej,gdy jest się dorosłą kobietą.
W wieku młodzieńczym, każda z dziewczynek marzy o tym by być,taką jak Ania.Łącznie z rudymi włosami i dużym polem do imaginacji.Ba,a najważniejsze to, umieć zjednać sobie serca ludzi, pomimo ciągłych tarapatów jakie stają na drodze naszej małej bohaterki.Oczywiście młodzi czytelnicy, też chcą tak wdzięcznie pokonywać swoje problemy.
Pamiętam,że kiedy pierwszy raz czytałam książkę L.M.Montgomery, miałam straszny żal do Maryli.Za oschły stosunek do Ani,wydawało mi się wówczas,że wcale jej nie kocha.Jak szczerze nie lubiłam Pani Linde,która omal nie doprowadzała mnie do pasji, swymi mądrościami na temat każdego mieszkańca.

Przychodzi jednak czas,że czytelnik dorasta,lecz Ania ze swoimi losami niezmiennie pozostaje ta sama. Natomiast, pogląd na Avonlea i jej mieszkańców lekko się zmienia.Maryla zdaje się zdroworozsądkowo hamować fantazyjne pomysły swej podopiecznej.Dla jej dobra.Zaś Pani Linde, to kobieta inteligenta i tylko troszkę narzucająca swe zdanie innym.

I tylko jedno, niezmiennie od lat, bez względu na wiek czytelnika, zostaje takie samo.Samotne rodzeństwo Cuthbertów kocha całym sercem, małą przygarniętą dziewczynkę o rudych włosach.Która rozjaśnia ich samotny dom, jak siedem kolorów tęczy.Od lat pozostaje także pragnienie,by mieć tak barwną przyjaciółkę,jak Ania.I aby choć raz, zasnąć i zbudzić się w pokoiku na facjatce, z widokiem na Avonlea.







23.12.2012

Magiczny Grudniowy Czas...

Tak święta Bożego Narodzenia to magiczny Czas dla dużych i małych.Czas w którym śnieg inaczej skrzypi pod stopami,pierniczki smakują najlepiej,choinka pachnie najpiękniej-a przede wszystkim to chwile kiedy nikt nie powinien być sam...To czas który każdy z nas na miarę swych możliwości stara się spędzić jak najpiękniej;-) Ja spędzę je oczywiście z rodziną iiiii świątecznymi czytadełkami do poduszki.



Tak wiem małego skromnego zestawiku nie widać,ale opis może wam coś przybliży:
1.Jak na smakosza herbaty przystało moja ulubiona-kupowana co święta Winterzauber Teekanne- obłędny smak i zapach;-)
2.Pamiętnik Świętego Mikołaja wyd.Olesiejuk.(kupiona dla chrześniaka ale radość z czytania wspólna)
3.J.Mitchard - Prezent na święta. 
4.M.Maizeu - Mechanizm serca.
5.E.Kołakowska H.Szareyko - Opowieści wigilijne o wieczerzy,kolędach,Herodzie. 

 Ciasteczka pieczołowicie  przygotowane z chrześniakiem(inwencja twórcza w ozdabianiu pierników godna mistrza;-)  ) Te obok zaś to pomarańczowe z czekoladowymi kropelkami- dzieciaki w rodzinie twierdzą,że mikołaj je uwielbia choć wiedzą, że już był u nich 6 grudnia to i tak są najlepsze;-)I muszą być każdego roku na święta.
Drodzy odwiedzający Wieczór z książką...pozostaje mi tylko złożyć Wam serdeczne życzenia:

Aby wszystkie dni w roku były tak piękne i szczęśliwe,
Jak ten jeden wigilijny wieczór.
Aby Twoja twarz i twarze Twoich najbliższych zawsze rozpromieniał uśmiech,
A gwiazda Betlejemska prowadziła Cię ku szczytom.

Niech w nadchodzącym Nowym 20113 Roku szczęście i pomyślność nigdy Cię  nie opuszczą, a wiara codziennie dodaje sił i energii do tworzenia i realizacji nowych pomysłów.

Serdecznych spotkań rodzinnych, pukania do drzwi, przyjaznych twarzy, dużo radości, serdecznych objęć, pocałunków, szczęśliwych wspomnień, aby Twoje święta były właśnie tym czym powinny być - odrobiną ciepła w środku zimy, światłem w mroku. Oraz samych pięknych i ciekawych Książek Wszystkim Czytającym życzy


                                                                  Missy

21.12.2012

Odwiedziny na Zielonym Wzgórzu czyli czytam Anię.

Przy całej sympatii do książek,jakoś nigdy nie udało mi się przeczytać wszystkich części Ani z Zielonego Wzgórza.Tym bardziej, ochoczo zdecydowałam się przystąpić, do akcji czytamy Anię, której autorką jest Agnieszka (klik). Jestem podwójnie zmotywowana,bo to moja pierwsza akcja tego typu. A oto zasady:

  1. Przystępując do wyzwania należy pobrać jeden z poniższych banerków i umieścić go na swoim blogu.
  2. Książki czytamy chronologicznie według wieku Ani Shirley, tj.:
  • Ania z Zielonego Wzgórza (listopad-grudzień 2012)
  • Ania z Avonlea (styczeń-luty 2013)
  • Ania na Uniwersytecie (marzec-kwiecień 2013)
  • Ania z Szumiących Topoli (maj-czerwiec 2013)
  • Wymarzony dom Ani (lipiec-sierpień 2013)
  • Ania ze Złotego Brzegu (wrzesień-październik 2013)
  • Dolina Tęczy (listopad-grudzień 2013)
  • Rilla ze Złotego Brzegu (styczeń-luty 2014)
  • Ania z Wyspy Księcia Edwarda lub Spełnione marzenia (marzec-kwiecień 2014)
  • Opowieści z Avonlea (maj-czerwiec 2014)
  • Pożegnanie z Avonlea (lipiec-sierpień 2014)
  1. Na przełomie poszczególnych miesięcy podanych w nawisach obok tytułów książek, umieszczamy na swoich blogach recenzje dotyczące danej części serii, zaznaczając jednocześnie, że wpis bierze udział w niniejszym wyzwaniu czytelniczym.
  2. Linki do wpisów z recenzjami wysyłamy na adresy mailowe autorek blogów: Co warto czytać? i Kraina Czytania (felicja79@wp.pl lub aga510@op.pl) bądź zamieszczamy na stronie FB [klik].
  3. Wszystkie zgłoszone recenzje zostaną zamieszczone na specjalnie założonym w tym celu blogu, który na razie jest w trakcie tworzenia [klik].
  4. Podsumowanie wyników wyzwania będzie ukazywać się na wyżej wymienionym blogu tuż po zakończeniu terminu przeznaczonego na przeczytanie każdej z książek serii.
  5. W miarę możliwości popularyzujemy niniejsze wyzwanie czytelnicze również na swoich blogach poprzez zamieszczenie na nich odpowiedniej notatki.
  6. Do wyzwania można przyłączyć się w każdej chwili, jednak recenzje podane po terminie przeznaczonym na przeczytanie danej części serii nie będą brane pod uwagę w podsumowaniu dwumiesięcznym, lecz dopiero w podsumowaniu końcowym. 
  7. Końcowe podsumowanie wyzwania ukaże się we wrześniu 2014 roku.


 Ps.Mam nadzieję,że się uda i nie chodzi tu o czytanie, bo Anię uwielbiam,ale o notki  związane z powyższym,bo jakby nie było początkujący ze mnie blogger,a inni wprawieni i pięknie piszący.
Ps. Awaria komputra zażegnana,więc niebawem coś świątecznego.



                                                             { Missy ;-) }

08.12.2012

Młodość wojną obarczona...

Oprawa: twarda z obwolutą.
Wydanie: Kraków 2011r. 
Wydawnictwo: Znak. 
Ilość stron : 564


Będzie mi trudno cokolwiek napisać o tej książce,bo każde moje słowo wydaje się płytkie płytkie,błahe, bezsensowne i bez treści.Boje się...Nie chcę, by każda moja litera,słowo i zdanie postawione w dobrej wierze w jakikolwiek sposób umniejszyły jej walor i bogatą treść. Ja osoba, która nigdy nie przepadała, za przedmiotem historii w szkole, rozpływam się nad książką Pana Englund.A wynika to z bogatej treści i języka jakim została napisana.Nie jest to tylko suchy przekaz, faktów i dat jak w większości książek tego typu, pokuszę się nawet o stwierdzenie,że książkę można czytać wielotorowo, jako książkę stricte historyczną lub jako powieść.Ot takie moje spostrzeżenie;-)

O treści: No to teraz po rozpływam się w zachwycie.A jest nad czym. Do tej pory wojna kojarzyła mi się z bezosobowym monstrum, dwóch walczących ze sobą państw.Niosąca wiele cierpienia i rozgoryczenia.Okraszona bilansem zysków i strat, gdzie na koniec zostaje przybita data. Czyli to co znajdziemy, w wielu podręcznikach szkolnych.
Natomiast, w książce Piękno i smutek wojny widzimy, jak bezosobowe monstrum (czyt.wojna) przybiera ludzką twarz. Twarz 12-letniej dziewczynki, rosyjskiej pielęgniarki, żony polskiego szlachcica, żołnierza piechoty bądź pilota myśliwca.
Na książkę składa się, opis 20 młodych postaci ich losów,wrażeń dokonań i osiągnięć jakie niesie ze sobą tak trudny czas.Przedział wiekowy to 12-45 lat. Gdzie wojna to taki przyspieszony kurs dorastania, czy się tego chce czy nie.
Autor umiejętnie splata ze sobą fakty historyczne z sytuacjami o których nie miałam pojęcia.Np. Czy wiedzieliście co składało się na podstawowy ekwipunek w żołnierskim plecaku? Ja dzięki tej książce to wiem;-) Albo, że w żołnierskiej kurtce na piersi w kieszeni znajdowała się kieszonkowa książka do poczytania...Peter Englund raczy nas czytelników także momentami które ściskają za gardło,łapią za serce,bądź dziwią.
Dowiadujemy się także,że wśród zagorzałych młodych mężczyzn, którzy szykują się do walki,by pomścić wroga.Byli i tacy, o duszy romantycznej-wcale nie marzący o wojnie-wręcz przeciwnie bardziej o dziewczęcych spódniczkach.Wiadomo, młodość ma swoje prawa ;-)

Wojna to także tysiące zmarłych kobiet i dzieci wskutek niedożywienia i licznych chorób.To zbombardowany i wyniszczony kraj, ziejący szarzyzną, pustką,setkami pozostawionych, ciał tych którzy zginęli.Najpierw okradzionych z podstawowych rzeczy-to czego nie dało się zabrać,poległemu żołnierzowi odcinano wraz z członkami.To także żołnierz z raną postrzałową, jadący ostatkiem sił na swym koniu, pośród setek poległych.Który marzy o skrawku zieleni,bo nie widział jej od wielu miesięcy.W zamian tego dostrzega pośród zrujnowanych zabudowań-dom dzielnie stojący,a w oknach biel firanki przywołujące wspomnienia domu rodzinnego.Dostrzega także młodą kobietę, w białej sukni- co przywodzi mu na myśl,że mimo wielu okropieństw jakie niesie ze sobą wojna, ludzie usiłują trwać w swej egzystencji.

I mogłabym tak wciąż i wiele podawać wam przykładów,ale przecież nie o to chodzi.Powiem tylko,że prawie 600 stron książki, nie było w stanie mnie znudzić.Mało tego, czytając ją, czułam się tak jakbym znalazła porzucone pamiętniki żołnierzy,którzy jeszcze wczoraj walczyli na froncie w imię swego kraju. Nasuwa mi się także wniosek,że gdyby w szkole uczono historii, tak jak pisze autor wynieślibyśmy z tych lekcji o wiele więcej.


                                                       { Missy }