11.04.2013

Powrót...z...Przyjaciółkami...





Wydanie: Kraków 1947r. 
Oprawa: Twarda. 
Ilość stron: 238.

Myślałam,że wrócę do blogowego świata z wiosną,ale gdzie tam...Jakoś, nie bardzo chce, do nas zawitać tego roku.Niby jest,a tak jakby jej nie było...
Tęskno mi było,bez tego mojego blogowego kawałka podłogi,bo mój własny i tak jakoś cieszy,choć bywają momenty,że człek się zastanawia???Po co i czy warto???Ale co tam idziemy do przodu...
Zastosowałam, malutkie zmiany w wyglądzie,choć marzy mi się piękny baner taki romantic,retro vintage,bo to moje ukochane klimaty- niestety, w tej kwestii nic nie umiem-chyba tylko wziąć gotowe. Jeśli, zagląda tu jakaś dusza, i mogłaby mi polecić jakąś fajną stronkę, z dodatkami na bloga, będę wdzięczna.

Dziś,przychodzę nie z wiosną,lecz z Przyjaciółkami.

A mowa tu,o książce B.Page Nowa koleżanka.Wydanej w roku 1947, jest to typowa powieść dla młodzieży,którą z angielskiego przełożyła Stefania Heymanowa. Jakby nie było,staruszka,choć nie tak zacna wiekowo jak inne;-)

Książka opowiada, o szkole w angielskim miasteczku Rooksby, i jej wychowankach-uczennicach piątego oddziału wyższego i niższego. Szkoła, do której chodzą dziewczęta, z rodzin o najróżniejszym stopniu zamożności, a rodzice oczekują od niej dla swych pociech: gruntownego,praktycznego i nowoczesnego wychowania.Która wypuści z pod swych skrzydeł, przykładne panny, o dobrym wykształceniu,mocnym kręgosłupie moralnym,jak i przykładnych manierach.

Wyłania się więc nam obrazek nudnej angielskiej szkoły,gdzie przykładne dziewczątka,siedzą grzecznie przy swych pulpitach i chłoną wiedzę,wykładaną przez gorliwe nauczycielki...
Nic bardziej mylnego,bo piątą wyższą zasilają szeregi trzech przyjaciółek; Celia,Lesli i Margot. Dziewczęta z pozoru tylko wyglądają niewinnie,gdyż każdego dnia, koleżankom z piątej niższej, z którymi niestety zmuszone są dzielić klasę,skutecznie uprzykrzają żywot.

Bo cóż zaszkodzi,by młodszym koleżankom, smarkulom zanurzyć włosy w roztworze chemicznym,wyrwać kartki ze świeżo napisanym zadaniem, lub podmienić zadanie?
Tak to widzi, nowo przybyła dziewczyna,która niesie ze sobą powiew świeżości wielkiego nieznanego świata,a także skrywaną skrzętnie tajemnicę.
  Rut Manening trafia do Rooksby w środku roku szkolnego,co budzi niemałe zdziwienie.Na dodatek, jest cicha,apatyczna i zamknięta w sobie.Co w starszych koleżankach, podsyca jeszcze większą ciekawość, jak na złość staje się obrońcą smarkul i kładzie kres w ich dręczeniu.

Ja wiemy, nie zawsze jest tak, jak by się nam mogło wydawać, na pierwszy rzut oka, bo uczennice piątej wyższej nie są aż tak złymi dziewczętami, te wszystkie knowania, to tylko misterny plan, by nową przyjaciółkę wyciągnąć z dna rozpaczy...
Niczego więcej nie zdradzę,bo jeśli ktoś ma ochotę to radzę sięgnąć po doborowe towarzystwo Koleżanek...

Zdradzę tylko,że podczas czytania, jakoś nie opuszczało mnie przeświadczenie,że te przyjaźnie,które zawiera się w dzieciństwie są silniejsze,trwalsze i bardziej szczere.Niż te w życiu dorosłym,które giną w pędzie życia,zawodzą i się zacierają.

Ps.Nieśmiało za szarych, kłębiastych chmur wychyla się słoneczko i słychać świergot- będzie coraz piękniej...  

                                                         Missy

                                                       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz