23.04.2013

W pajęczynie wspomnień...

Wydawnictwo: Świat Książki.
Wydanie: Warszawa 2010r. 
Ilość  stron: 318. 
Oprawa: Twarda z obwolutą. 


Czytając "Ku słońcu"miałam wrażenie,że do dopełnienia całości, brakuje mi ważnej części układanki. 
To tak jakby ważny puzzel gdzieś się zapodział,niby jest obrazek,a czegoś brak... 
Niby,zapoznaję się z głównymi bohaterami, powieść się toczy swoim nurtem,ale jakoś nie tak... 
Aż nagle,głośne pacnięcie w czoło,czerwona lampka z tyłu głowy i ostrzegawczy komunikat przed oczami..."Mózgu myśl!!!, bo "Bambino było wcześniej,a "Ku słońcu" później,a zaczęła sobie Pani od końca.??? No tak,moje niedopatrzenie. 
Jak człowiek "głodny" słowa drukowanego,a promocja "płynie wartkim strumieniem",to bierze co dają po okazyjnej cenie ,a dopiero w domu sprawdza nabytki i dochodzi co ma;-
Koniec końców,przeczytałam to naskrobie;-) 

Podczas czytania, towarzyszyła mi nieodparta myśl ,że w naszym życiu, wspomnienia odgrywają ważną rolę. Mają one także ogromną siłę i moc,bo to jak żyjemy w danej chwili i co przeżywamy,odbija się w zwierciadle życia, i zostaje wspomnieniem. W dużej mierze, zależy to od nas samych jakie one będą... 
Może,będą pachnieć wiosennym deszczem??? Może,przyniosą rozmarzenie,które wywoła ukryta między kartkami czterolistna koniczynka, lub korale wspomnień, samotności poprzetykanej łzami... Wielu z nas,ma najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa,bo pachną domem i beztroską...

 W książce "Ku słońcu", u tytułowej  bohaterki Magdy nadchodzi moment konfrontacji,w którym musi się zmierzyć,z tym co było, jest i będzie.Sięgnąć, do szuflady wspomnień i zagrzebać się w przeszłość,która do najłatwiejszych nie należała. 
Po wieloletniej nieobecności, Magda przyjeżdża do rodzinnego Szczecina,by pożegnać jedyną, pozostałą z rodziny krewną- ciotkę Ulę,która jest umierająca. 
W starym, zakurzonym mieszkaniu ciotki, dopadają Magdę wspomnienia,ze zdwojoną siłą.Ona, kobieta, wolna niezależna i wykształcona, zdaje się za czymś gonić lub przed czymś uciekać.Choć wie,że jakkolwiek nie  wyglądałaby droga życia, zawsze prowadzi "Ku słońcu". Chce uciec od trudnych wspomnień o stanie wojennym, o rozwodzie rodziców,o trudnej sytuacji materialnej,niespełnionej miłości.A także, poszukiwaniu uczucia i utwierdzaniu się w ciągłym przekonaniu,że jest ono tym właściwym. 

Książka trudna,ukazująca ważne wydarzenia historyczne,a na ich tle losy ludzi,którzy dążą każdego dnia biegło właściwym torem.Którzy szukają przy tym miłości,akceptacji i zrozumienia dla samego siebie i swego postępowania

Pomimo,że nie znałam wcześniejszej części, nie  żałuję jej przeczytania.Jak dla mnie fabuła lekko tchnie smutkiem, nostalgią,procesem odchodzenia i przemijania.Niemniej jednak zmusza czytelnika do refleksji nad życiem i samym sobą.   
 Natomiast, sama bohaterka wydała mi się bardzo smutną osobą,może dlatego,że zabrakło tu tej dziecięcej beztroski... 

                                                          Missy  } 
  
Ps.Wszystkim czytającym, z okazji święta, Naszego Najwierniejszego Przyjaciela Książki-Miłego czytania i oby książki były zawsze...Jak spędziliście ten dzień? Ja oczywiście z książką,na słoneczku, wsłuchując się w śpiew ptaków i klekot bocianów:-)

1 komentarz:

  1. witam! Nominację Cię do Liebster Award :) zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń