11.07.2013

Yesterday's Birthday...

Jak co roku mówię,że urodzin nie obchodzę,bo nie za bardzo przepadam,bo wiosen przybywa,a i czas przecieka między palcami.Człowiek ogląda się za siebie i ma świadomość,że czasu cofnąć nie może...I tak ja swoje,a świat i rodzinka swoje;-) Tak rano przywitało mnie Google,nie powiem Miło i słodko,czyli to co tygrysy lubią najbardziej;-)


  A żeby było jeszcze słodziej to rodzinka dopełniła swego dzieła,a jakże....Hmmm było pysznie;-) 
 
                                                    Prezentowo także było,no przecież.Pachnięcie,jak ja to mówię klasa  na wysokich obcasach;-p
Kwintesencja kobiecości w ekskluzywnym wydaniu.Zapach dla Pań "biznes Woman" w wielkich biurowcach,a nie dla mola książkowego
w Domowych Pantoflach;-)


     
Tak się prezentowo porobiło,że domowe SPA na
owocową nutę się utworzyło.Tak owoce w smaku zapachu i kosmetykach to ja jestem na 3xTAK;-)
I jeszcze dostałam prezent najbliższy memu sercu PIĘKNĄ LAURKĘ od Chrześniaka, ale w mym wieku to już skleroza i zapomniałam uwiecznić.
Książkowo niestety nie było,bo stwierdziła rodzinka,że jest ich w nadmiarze i tak sama sobie kupie buuuuuuuuu;-)


Było miło,się skończyło tylko wiosen mi przybyło;-?


                            { Missy }





1 komentarz:

  1. ale pychotki i ślicznotki! 100 lat! a nawet i 200:D

    OdpowiedzUsuń