02.09.2013

Na pożegnanie wakacji...

Wydawnictwo: Prószyński i Ska. 
Wydanie: Warszawa 2011r. 
Ilość stron: 280. 
Oprawa: miękka. 

Życie pod górę się pnie,dlatego tak mało mnie na blogu...Kłopoty któż ich niema,a jeszcze taki pechowiec,jak ja...Ale się nie poddaje i wracam z książką,by pożegnać pięknie wakacje...Choć mam nadzieje,że jeszcze nie lato,bo u mnie dziś pogoda iście jesienna,a i powiedzenie,że wrzesień to już jesień idealnie się wpisuje...Czyżby to już czas pysznej owocowej herbaty,koca i dłuuugich jesiennych lektur??? Ale dziś jeszcze w klimacie lata,bo...

Kiedy sięgnęłam po książkę S.K.Lynch "Za oknem cukierni" jej główna bohaterka nie od razu przypadła mi do gustu.Musiałyśmy się lepiej poznać i odkryć przed sobą karty,jakie stawia życie. Bo co może być ciekawego kiedy Lily,bo o niej tu mowa na pierwszy rzut oka wydała mi się iście Perfekcyjną Panią domu??? Mało tego Perfekcyjny dom,ba ukochana praca po której szczeblach kariery pnie się z szybkością błyskawicy,idealna figura o idealnej talii 36, mega przystojny mąż o niebieskich oczach...
I to wszystko czytające My Czytelniczki nie rzadko Kury Domowe czyt.House Menadżer,które walczą z kilogramami,a rozmiar 36 posiadałyśmy wiele lat wcześniej,a małż dzierżący pilota w ręce dawno przestał przypominać księcia z bajki;-)
Przyznam,że powiało lekką nudą,bo przecież wszyscy wiemy,że życie dalekie jest od ideału,a ważne są w nim tylko chwile...I nie żebym życzyła bohaterom książkowym,jak i ludziom źle,ale bałam się tego "węża ukrytego w szafie". Czytałam zagryzając dolną wargę...;-)

Niespodziewanie, chwila taka bowiem nadchodzi,kiedy na sielankowym obrazku pojawia się pęknięcie.
To dzień w którym Lily Turner w bucie do gry w golfa swojego męża, znajduje zdjęcie jego drugiej włoskiej rodziny.Rodziny, o której ona sama nie miała żadnego pojęcia.Bolesna rana pogłębia się w sercu bohaterki, z chwilą kiedy dostrzega na zdjęciu dwójkę małych,rozkosznych dzieciaków.
Piękną,jasnowłosą dziewczynkę- tak podobną do JEJ Daniela, i małego, pulchnego, chłopczyka. Dwoje cudownych dzieci,których ona sama mieć nie może,a tak desperacko pragnie, nosić pod sercem i usłyszeć słowo Mama.A przed dwójką pięknych dzieci,ciemnowłosa Włoszka i JEJ niebieskooki mąż...

Czy może być gorzej? W jednej chwili całe jej dotychczasowe życie" rozsypało się w mak i odwróciło podszewką do góry". W jednej chwili Lily postanawia stawić czoło mężowskim intrygom.Potrafi zrozumieć,że tak samo pragnął dzieci jak i ona których nie mogli mieć,ale nie może znieść wieloletnich kłamstw i udawanej miłości.W skutek czego wyrusza do malowniczej Monteverdovy,by stawić czoło prawdzie.Po drodze zastanawiając się,czy kocha jeszcze Daniela,czy zdoła sobie ułożyć życie bez niego i dokąd to wszystko ją doprowadzi... Jednym słowem jej życie staje się twarde,jak włoskie cantucci. Czy Lily da radę i sklei życiowy obrazek,nie rozsypując się po drodze i szukając pociechy w alkoholu jak jej matka? Co może ją jeszcze spotkać...?

Na pewno, wiele malowniczych i pięknych miejsc jakie Montervedova ma w swej ofercie.Tajną Ligę Owdowiałych Cerowaczek,tylko czy one cerują tylko skarpetki,smak nie tylko potraw,ale i włoskiego uczucia...A co z Danielem..???

Przyznacie sami,że książki z włoskim klimatem i swymi pięknymi zakątkami,idealnie wpisują się w wakacyjny klimat.Tym którzy jeszcze przed urlopem polecam szczególnie.Ja rozpływałam się w opisach widoków,smakach i zapachach;-)Szkoda tylko,że jako czytelnik,a nie turysta...Bo zwiedzenie Włoch, to moje jedno z większych marzeń.A Lily polubiłam niezmiernie,bo jak każda z nas kobiet marzy i walczy o to samo prawdziwą MIŁOŚĆ;-)

                                                    {     Missy   }





7 komentarzy:

  1. W epoce przedblogowej miałam taki moment zachwytu nad powieściami z włoskimi klimatami w tle, masę książek wyszperałam w bibliotece, bo jak się okazało dużo krakowianek z moich rejonów miasta zagustowało w owym czasie w takich klimatach i biblioteka zamawiała nowości na potęgę, ale jakoś nie potrafię teraz nawet przywołać jednego przeczytanego tytułu, blog się jednak przydaje molom książkowym, choćby dla pamięci o tytułach przeczytanych. A książki o której tak zachęcająco piszesz też poszukam, zobaczę czy Italia nadal działa na moją wyobraźnię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,dziękuję za odwiedziny i komentarz.Ależ tak na pewno podziała,bo ten kraj ma to do siebie,że nawet w wyobraźni niejednego czytelnika odmaluje się swoją fer-ją barw,i kolorów najpiękniej jak potrafi.Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam fabułę osadzoną w krajach Śródziemnomorskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także,można wówczas rozkoszować się pełnym słoncem bez względu na aurę za oknem.Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Wstyd mi się przyznać, ale nie czytałam chyba nic włoskiego tego typu, z chęcią bym się zaznajomiła z tak magiczną opowieścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam Basiu wstyd to kraść jak mawia moja mama,a co do książek to jest ich tyle i tak pięknych,że nam maluczkim trudno wszystkie wyłapać.Miłego dnia.

      Usuń
    2. Miłego:) Rzeczywiście wstyd to kraść - muszę to zapamiętać! :D

      Usuń