23.09.2013

W sidłach toksycznej miłości...



Wydawnictwo: Oramus. 
Wydanie: Warszawa 2005r. 
Oprawa: Miękka, broszurowa. 
Ilość stron: 464. 

Nicholas Sparks, to jeden z moich ulubionych,amerykańskich pisarzy.Kilka jego książek już za mną,a jeszcze więcej przede mną- na szczęście;-) Natomiast, ta książka czekała na mnie baaardzo długo I gdyby nie czytanie w ramach pewnego wyzwania, pewnie czekałaby jeszcze.A to za sprawą tego,że w książce pojawiają się  elementy thrillera...A ja nie lubię, być trzymana w napięciu i się bać.Doszły do tego jeszcze opinie mamy i siostry,a to także zaważyło mocno...

Miłość- uczucie wszystkim Nam znane.Pojawia się szybko, z prędkością światła- nie spodziewanie,jak strzała amora.Bądź rodzi się długo,ostrożnie i powoli.Cel do którego dążymy wszyscy,starsi czy też młodsi,bez którego świat by nie istniał.Uczucie na którego myśl nasze serce zaczyna bić mocniej,w brzuchu pojawiają się motyle,a los przywdziewa nam na oczy różowe okulary... Miłość- ta która jest,była lub będzie,lub ta o którą walczymy, za którą tęsknimy,bądź marzymy, lub ta którą bezpowrotnie utraciliśmy...

Przed takim samym dylematem staje Julie,tytułowa bohaterka powieści N.Sparksa " Anioł Stróż".
Zostaje wdową w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat.Jej mąż Jim po długiej chorobie- rak mózgu odchodzi na drugą stronę tęczy.Zostawiając Swoją Julie samą - tę która nigdy nie miała łatwo.Ciągłe zmiany szkoły,mieszkanie w przyczepie campingowej,nadużywająca alkoholu matka,a każdego ranka w ich kuchni witający ją nowy Przyjaciel Mamy. To dzięki Jimowi dowiedziała się co to dom i prawdziwa rodzina,niestety nie na długo,bo los chciał inaczej odbierając jej wymarzonego mężczyznę.

Jednak troskliwy Jim nie zostawił jej do końca samej...W Bożonarodzeniowy poranek znajduje list, w którym mąż obiecuje że zawsze będzie jej aniołem stróżem.Do listu dołączone jest pudło w którym znajduje się brzydki,smutny piesek co jest adekwatne do nastroju Julie,a co gorsza do najmniejszych ten piesek nie należy. Jest także jeszcze Mike- wieloletni przyjaciel Jima,który jest jak koło ratunkowe, jesienny płaszcz na ochłodę...i zawsze na wyciągnięcie ręki.

Kiedy ból po stracie Jima przygasa, Julie jest gotowa,by stawić czoła już i tak za długo trwającej samotności. Oczywiście zawsze przy boku z jakże nie znośnym,ale bardzo kochanym psiskiem- Śpiewakiem. Wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się Richard, co jest wielce zaskakujące,że w tak małym i sennym miasteczku może pojawić się tego pokroju mężczyzna. Przystojny, zniewalający uśmiechem,szarmancki,opalony-wpadł do zakładu Julie,by się ostrzyc i nie dać za wygraną, umówić się z piękną fryzjerką JEGO Julie. Początkowo ma opory,lecz po namowie otoczenia zgadza się na randkę.Na której czeka ją cala feeria barw i atrakcji o jakich kobieta może tylko marzyć: teatr,lot balonem,romantyczny piknik na plaży...Czy można chcieć czegoś więcej?

Natomiast w biednym Miku wrze się i gotuje,jak ten wypacykowany goguś mógł zabrać mu Jego Julie? Przy której był zawsze, nawet w dniu ślubu,kiedy to był świadkiem,w której kochał się niemal od zawsze,a po śmierci przyjaciela- chronił tę kruchą,wątłą kobietę i obdarzył uczuciem ze zdwojoną siłą...Uczucia którego Ona nie chciała,bądź nie umiała zaakceptować.Tak sądził,bo cóż jej mógł dać ON stary dobry przyjaciel od robienia żartów, pocieszania i ocierania łez...Co zrobi gdy Julie wybierze innego???

Początkowo nie dopuszcza myśli,że ona i Mike mogli by być razem...Bo to przecież Ten Stary Dobry Mike.Ale po wszystkich wyszukanych atrakcjach przez Richarda doszła do wniosku,że mimo dobrych chęci nie czuje się w tym przepychu dobrze.Ona skromna osoba,której bywało,że ulica to dom.
Po chwilach spędzonych z przystojnym,a coraz bardziej przerażającym ją Richardem,Julie dostrzega w Miku- mężczyznę,który zbudził jej serce do życia.I który zawsze będzie nicią łączącą ją z Jimem,bo przecież oboje wspominają go i utwierdzają w przekonaniu,że na pewno kibicuje rodzącemu się między nimi uczuciu.

I tu zaczynają się schody,bo im bliżej tym dwojgu do siebie,tym bardziej Richard pała nieodwzajemnioną miłością. Posuwając się do czynów jakich tylko może człowiek opętany obsesyjną i szaleńczą miłością, a do tego niezrównoważony psychicznie.

Jak wspomniałam wyżej,było momentami strasznie,intrygująco i zaskakująco.Z jednej strony dobrze,bo mój ulubiony pisarz się rozwija i "manewruje piórem próbując czegoś nowego." Z drugiej zaś jeśli nie przepadacie za thrillerami i ich wątkami w powieści,to i tak warto choćby dla wątku romantycznego,lub aby utwierdzić się jeszcze raz w przekonaniu,że zwierzęta rozumieją więcej niż nam zazwyczaj się wydaje.

 
                                                                     { Missy }



4 komentarze:

  1. Nie wiem, jakoś nie przemawia do mnie ta książka.
    Coś Ci się zdjęcie ogromne zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Basiu,takie psikusy komp mi robi,u mnie na laptopie wszystko ok,a poszłam do brata fota gigant i jakoś buty z cholewkami nie mogę dać jej rady.No nic się pomęczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, ale dziwne! Pierwszy raz o tym słyszę!:) Ale się musiałaś zdziwić haha. Jak weszłam, to mi o mało co gały nie wypadły hihi:D

      Usuń
  3. Bardzo lubię książki, w których zwierzęta stają się "jedną z głównych" postaci ;) Evans bardzo ciekawie pokazał więź, jaką może stworzyć człowiek z psem-przyjacielem!

    OdpowiedzUsuń