19.11.2013

Prezent niespodzianka, z namiastką Zielonego Wzgórza ...



 
Dziś post nietypowy i wyjątkowy zarazem.Wyjątkowy,bo spełniło się jedno z marzeń,bo to prezent niespodzianka,bo mimo dzielących Nas tysięcy kilometrów,dla Kogoś Moje Marzenie było ważne.Pewna Pokrewna Dusza zadała sobie trud i czas,by namiastka czegoś co związane jest z "Anią z Zielonego Wzgórza",znalazło się w moim skromnym domku.Jedyne co mogę powiedzieć, to DZIĘKUJĘ:-)Bo brak mi słów.

Podczas jednej z rozmów mailowych, z przemiłą Bernadetą z bloga Kierunek Avonlea, w zachwycie nad jej podróżą,do Krainy Naszej Bohaterki,szepnęłam, "jak bardzo chciałabym mieć choć jakąś namiastkę Ani". Nawet nie zdając sobie sprawy,co z tego mojego szeptania wyniknie...I oto jest prezent - niespodzianka,prosto z Wyspy Księcia Edwarda, który przebył bardzo długą drogę,by trafić do Polski,do domu Miłośniczki Ani z Zielonego Wzgórza;-) Pękaty Słoiczek Piasku;-) Przyznacie sami,że to Niebanalna Niespodzianka;-)
Moja pierwsza reakcja, i myśl po otwarciu przesyłki: "Jej ten piasek ma zupełnie kolor,jak włosy Ani;-)" Jakby to ujęła sama bohaterka ," kasztanowaty";-) Nie byłabym sobą, gdybym słoika nie otworzyła...I ktoś by mógł pomyśleć, wielka mi rzecz zachwyca się piaskiem...Tak zachwycam się,bo piasek ma dla mnie treść emocjonalną, namacalną,że gdzieś jest miejsce nie tylko z kart książki,lub mej wyobraźni.Miejsce magiczne i niepowtarzalne,bo tchnie przygodą i życiem Ani.Miejsce,którego prawdopodobnie nigdy nie zobaczę,ale mam jego magiczną część;-)  A jaki w dotyku jest piasek...? Trudno opisać,nawet nie bacząc na miejsce z którego pochodzi.Po prostu inny niż u nas w Polsce.Niepowtarzalny i oczywiście,jak na Wzgórze przystało delikatny,jak wszystko co związane z Uroczą Jego Mieszkanką;-) A dla mnie,to przede-wszystkim piasek z historią.Historią o Ani.

A czy jeśli jesteście ciekawi, co słychać w kolejnym tomie przygód Ani posłuchajcie;

Po "zawitaniu w Złotym Brzegu" dostrzegłam,że wiosna z jesienią radośnie się uzupełniają.A kraina dzieciństwa i dorosłości radośnie się uzupełniają.Intuicyjnie czułam także,że czeka mnie wiele miłych chwil w towarzystwie Ani i jej rodziny,lecz nie myślałam,że spotka mnie taka niespodzianka.
Ilekroć wyobrażałam sobie Panią Blythe,w towarzystwie dzieci to była to zawsze trójeczka.I podświadomie myślałam,że dwóch chłopców i dziewczynka.Może dlatego,że trójka to taka fajna liczba.Nie wiem...W każdym razie,im dalej zagłębiałam się w historię Złotego Brzegu,tym bardziej moje przypuszczenia rozwiewał,coraz to donośniejszy,dziecięcy śmiech w domu Państw Blythe...

Kolejna niespodzianka,okazuje się,że także nie mała.Bo roześmianych twarzyczek zamieszkujących Złoty Brzeg, jest sześcioro;-) Dacie wiarę, 3-dziewczynki i 3-chłopców.Przy czym każde z nich wymaga jednakowej troski,uwagi i oddania.A wszystko to otrzymują, na miarę możliwości,od swej kochającej,oddanej i pięknej mamy.Mamy dla której czas się zatrzymał.Z nienaganną figurą,błyskiem w  oku i matczyną radością,stawia czoło kolejnym dniom życia codziennego.

Gdyby tylko życie składało się ze zmartwień matczynego serca,jakoś można byłoby sobie z nimi poradzić.Ale co może zdziałać kobieta,gdy widzi,że dotąd idealny związek zabija rutyna dnia codziennego,piętrzące się tajemnice i brak czasu.A na dodatek w cieniu kłopotów pojawia się,była miłość Gilberta z czasów studenckich.Zaś sama Ania odczuwa delikatne zmęczenie całodobową opieką nad szóstką dzieci,troską o ciepło domowego ogniska, i wieczną nieobecnością z dnia na dzień oddalającego się Gilberta.Na dodatek, dostrzega pierwszą,delikatną siateczkę zmarszczek wokół oczu.
Co według Mnie czytelnika, może dodawać jej dodatkowego subtelnego uroku,lecz Ania jest odmiennego zdania.Zastanawia się,czy to możliwe,by Gilbert zapomniał o kolejnej rocznicy ślubu?Pochłonięty odświeżoną znajomością? Dlaczego już od tak dawna,nie mówi do niej : "Dziewczynko Aniu"...? Czy znajdzie siłę i radość,by być jeszcze lepszą matką???

                Na to nie udzielę już Wam odpowiedzi;-) Przeczytajcie sami:-)
                            Zapraszam do " Złotego Brzegu w imieniu swoim i Ani".


Ps.Notka może nie najlepsza w treści,ale pięknie pisać nie umiem,niestety.Ale za to z dedykacją i w podziękowaniu "za cząstkę Ani",dla Bernadety.Jeszcze Raz DZIĘKUJĘ;-)

4 komentarze:

  1. Alez droga Missy nie ma za co dziekowac :). Milo mi, ze piasek jest u Ciebie... Ciesze sie, ze tak bardzo spodobal Ci sie ten drobny prezent. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale!!! Gratuluję, to tylko piasek, ale Twój zachwyt i niemalże wzruszenie przelało się na mnie! Nie wiem jak ty to robisz, brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. 3- cie zdjęcie jest znowu ogromne, ogromniaste wręcz ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Basiu,ogromne dzięki;-) ato ci dopiero niespodzianka,bo tego trzeciego nie wstawiałam,ani mi nie wyświetliło,że ono takie wielkie.Po prostu wchodzę,wszystko tak jak było,"czyściutko";-),dopiero na kompie u brata zobaczyłam,jaki psikus ma rozmiar.Jeszcze raz dzięki,nie mam pojęcia czemu tak się dzieje!!!

    OdpowiedzUsuń