25.04.2013

Nominacja do Libster Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwości ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował." 

Za nominację, serdecznie dziękuję Deliratio z bloga Kawa z cynamonem
Ja jednak, odpuszczę sobie nominowanie, dalszej 11 z prostej przyczyny: mało nosób mnie czyta,a blogi które obserwuję mają swe grono czytelników;-) 

Pytania: 


1.Ulubiona książka?
2.Podaj nazwisko autora którego przeczytałaś więcej niż trzy książki
3.ulubiony serial?
4. Twoja największa zaleta?
5. Jakie prezenty najbardziej lubisz dostawać?
6.  Jakie prezenty lubisz dawać?
7. podaj tytuł książki przy której płakałaś 
8. podaj tytuł filmu przy którym płaczesz
9. Największe marzenie?
10. Czego żałujesz w życiu?
11. napisz jedno słowo które właśnie przyszło ci do głowy...

  
Moje odpowiedzi;-) 
 
1.I tu mamy problem,bo jest ich kilka,ale podam 3: Caryca E.Alpsten, Los powtórzony Janusza.L Wiśniewskiego, J.Hoffman Dzielnica czerwonych jabłek. 
2. Janusz.L.Wiśniewski. 
3.Nie mam.   
4. Szczerość i to,że nie potrafię kłamać. 
5. Oczywiście książkowe,kosmetyczne i te wykonane własnoręcznie. 
6. Każde,bo wolę dawać niż dostawać. 
7. List w butelce Sparksa.
8. Uwierz w ducha z Demi Moore i Patrickiem Swayze.    
9.Jeśli napiszę to się nie spełni;-) 
10.Czasu którego nie da się cofnąć i wypowiedzianych słów. 
11.Nadzieja.
 

23.04.2013

W pajęczynie wspomnień...

Wydawnictwo: Świat Książki.
Wydanie: Warszawa 2010r. 
Ilość  stron: 318. 
Oprawa: Twarda z obwolutą. 


Czytając "Ku słońcu"miałam wrażenie,że do dopełnienia całości, brakuje mi ważnej części układanki. 
To tak jakby ważny puzzel gdzieś się zapodział,niby jest obrazek,a czegoś brak... 
Niby,zapoznaję się z głównymi bohaterami, powieść się toczy swoim nurtem,ale jakoś nie tak... 
Aż nagle,głośne pacnięcie w czoło,czerwona lampka z tyłu głowy i ostrzegawczy komunikat przed oczami..."Mózgu myśl!!!, bo "Bambino było wcześniej,a "Ku słońcu" później,a zaczęła sobie Pani od końca.??? No tak,moje niedopatrzenie. 
Jak człowiek "głodny" słowa drukowanego,a promocja "płynie wartkim strumieniem",to bierze co dają po okazyjnej cenie ,a dopiero w domu sprawdza nabytki i dochodzi co ma;-
Koniec końców,przeczytałam to naskrobie;-) 

Podczas czytania, towarzyszyła mi nieodparta myśl ,że w naszym życiu, wspomnienia odgrywają ważną rolę. Mają one także ogromną siłę i moc,bo to jak żyjemy w danej chwili i co przeżywamy,odbija się w zwierciadle życia, i zostaje wspomnieniem. W dużej mierze, zależy to od nas samych jakie one będą... 
Może,będą pachnieć wiosennym deszczem??? Może,przyniosą rozmarzenie,które wywoła ukryta między kartkami czterolistna koniczynka, lub korale wspomnień, samotności poprzetykanej łzami... Wielu z nas,ma najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa,bo pachną domem i beztroską...

 W książce "Ku słońcu", u tytułowej  bohaterki Magdy nadchodzi moment konfrontacji,w którym musi się zmierzyć,z tym co było, jest i będzie.Sięgnąć, do szuflady wspomnień i zagrzebać się w przeszłość,która do najłatwiejszych nie należała. 
Po wieloletniej nieobecności, Magda przyjeżdża do rodzinnego Szczecina,by pożegnać jedyną, pozostałą z rodziny krewną- ciotkę Ulę,która jest umierająca. 
W starym, zakurzonym mieszkaniu ciotki, dopadają Magdę wspomnienia,ze zdwojoną siłą.Ona, kobieta, wolna niezależna i wykształcona, zdaje się za czymś gonić lub przed czymś uciekać.Choć wie,że jakkolwiek nie  wyglądałaby droga życia, zawsze prowadzi "Ku słońcu". Chce uciec od trudnych wspomnień o stanie wojennym, o rozwodzie rodziców,o trudnej sytuacji materialnej,niespełnionej miłości.A także, poszukiwaniu uczucia i utwierdzaniu się w ciągłym przekonaniu,że jest ono tym właściwym. 

Książka trudna,ukazująca ważne wydarzenia historyczne,a na ich tle losy ludzi,którzy dążą każdego dnia biegło właściwym torem.Którzy szukają przy tym miłości,akceptacji i zrozumienia dla samego siebie i swego postępowania

Pomimo,że nie znałam wcześniejszej części, nie  żałuję jej przeczytania.Jak dla mnie fabuła lekko tchnie smutkiem, nostalgią,procesem odchodzenia i przemijania.Niemniej jednak zmusza czytelnika do refleksji nad życiem i samym sobą.   
 Natomiast, sama bohaterka wydała mi się bardzo smutną osobą,może dlatego,że zabrakło tu tej dziecięcej beztroski... 

                                                          Missy  } 
  
Ps.Wszystkim czytającym, z okazji święta, Naszego Najwierniejszego Przyjaciela Książki-Miłego czytania i oby książki były zawsze...Jak spędziliście ten dzień? Ja oczywiście z książką,na słoneczku, wsłuchując się w śpiew ptaków i klekot bocianów:-)

16.04.2013

Życiowy kalejdoskop...

Wydawnictwo: Sonia Draga.  
Wydanie: Katowice 2011r. 
Oprawa: Twarda płócienna. 
Ilość stron: 207. 

Książkę Justine Levy, czytałam podczas świąt Wielkanocnych, i tu lekka korekta,bo swym mocnym i poważnym przekazem,skutecznie i na długo obniżyła mi humor.Bardzo mi się podobała,niemniej jednak podczas świąt, chciałam przeczytać coś lżejszego. 
Lektura ta, wywoływała we mnie skrajne emocje żal,ból,zdziwienie,radość,strach,a nade wszystko podziw... 
Autorka,, opisuje studium  relacji, między matką,a córką-relacje te nie należały nigdy, do łatwych i prostych. 
Luiza tytułowa bohaterka,staje na życiowym zakręcie dowiadując się,że za kilka miesięcy zostanie mamą.Zastanawia się,czy będzie potrafiła stworzyć, szczęśliwy dom i dzieciństwo, swemu nie narodzonemu jeszcze dziecku.Jest pełna obaw,gdyż sama nigdy szczęśliwego dzieciństwa nie miała.Rozwiedzeni rodzice,ojciec wieczny podróżnik,matka zaś to piękna lecz nie do końca spełniona modelka.O charakterze, małej zagubionej dziewczynki,szukającej pocieszenia wsród imprez przyjaciół i narkotyków. 
Pomimo to,Luiza kocha swą matkę,w której widzi pomimo upływu lat, tę młodą beztroską dziewczynę, z błyskiem w oku, na widok której, stają mężczyźni i samochody. 
Jak ma powiedzieć o tym,że bedzie miała dziecko, swej matce która sama nią za bardzo być nie potrafiła..Bo przecież Luiza w wieku trzech lat sama może iść do żłobka-"Duża z ciebie dziewczynka -radź sobie..." 
Kiedy wreszcie, za sprawą ukochanego zaczyna wierzyć,że wszystko się ułoży - matka umiera na raka.
Jak pogodzić narodziny,ze śmiercią?Jak stworzyć nowy świat, żegnając stary??? Jak odnaleźć siebie i nie utonąć w otchłani rozpaczy...

A dlaczego w tytule posta kalejdoskop...Czytając książkę, było mi bardzo żal Luizy,tak naprawdę będąc dzieckiem, i w późniejszym  okresie życia to Ona była matką dla swej matki...Mała dziewczynka, w zburzonym życiu przez dorosłych, nigdy nie wiedziała w jakim mieszkaniu się obudzi i czy znajdzie przy sobie matkę... Jak w kalejdoskopie... 

Trudna i przykra dla mnie książka,bo wiem,że takie sytuacje mają miejsce w życiu codziennym. NIESTETY!!! Natomiast,byłam zawsze pełna podziwu,że poszarpanego dzieciństwa- wyrastają godni podziwu dorośli...


                                                           {  Missy }


 

11.04.2013

Powrót...z...Przyjaciółkami...





Wydanie: Kraków 1947r. 
Oprawa: Twarda. 
Ilość stron: 238.

Myślałam,że wrócę do blogowego świata z wiosną,ale gdzie tam...Jakoś, nie bardzo chce, do nas zawitać tego roku.Niby jest,a tak jakby jej nie było...
Tęskno mi było,bez tego mojego blogowego kawałka podłogi,bo mój własny i tak jakoś cieszy,choć bywają momenty,że człek się zastanawia???Po co i czy warto???Ale co tam idziemy do przodu...
Zastosowałam, malutkie zmiany w wyglądzie,choć marzy mi się piękny baner taki romantic,retro vintage,bo to moje ukochane klimaty- niestety, w tej kwestii nic nie umiem-chyba tylko wziąć gotowe. Jeśli, zagląda tu jakaś dusza, i mogłaby mi polecić jakąś fajną stronkę, z dodatkami na bloga, będę wdzięczna.

Dziś,przychodzę nie z wiosną,lecz z Przyjaciółkami.

A mowa tu,o książce B.Page Nowa koleżanka.Wydanej w roku 1947, jest to typowa powieść dla młodzieży,którą z angielskiego przełożyła Stefania Heymanowa. Jakby nie było,staruszka,choć nie tak zacna wiekowo jak inne;-)

Książka opowiada, o szkole w angielskim miasteczku Rooksby, i jej wychowankach-uczennicach piątego oddziału wyższego i niższego. Szkoła, do której chodzą dziewczęta, z rodzin o najróżniejszym stopniu zamożności, a rodzice oczekują od niej dla swych pociech: gruntownego,praktycznego i nowoczesnego wychowania.Która wypuści z pod swych skrzydeł, przykładne panny, o dobrym wykształceniu,mocnym kręgosłupie moralnym,jak i przykładnych manierach.

Wyłania się więc nam obrazek nudnej angielskiej szkoły,gdzie przykładne dziewczątka,siedzą grzecznie przy swych pulpitach i chłoną wiedzę,wykładaną przez gorliwe nauczycielki...
Nic bardziej mylnego,bo piątą wyższą zasilają szeregi trzech przyjaciółek; Celia,Lesli i Margot. Dziewczęta z pozoru tylko wyglądają niewinnie,gdyż każdego dnia, koleżankom z piątej niższej, z którymi niestety zmuszone są dzielić klasę,skutecznie uprzykrzają żywot.

Bo cóż zaszkodzi,by młodszym koleżankom, smarkulom zanurzyć włosy w roztworze chemicznym,wyrwać kartki ze świeżo napisanym zadaniem, lub podmienić zadanie?
Tak to widzi, nowo przybyła dziewczyna,która niesie ze sobą powiew świeżości wielkiego nieznanego świata,a także skrywaną skrzętnie tajemnicę.
  Rut Manening trafia do Rooksby w środku roku szkolnego,co budzi niemałe zdziwienie.Na dodatek, jest cicha,apatyczna i zamknięta w sobie.Co w starszych koleżankach, podsyca jeszcze większą ciekawość, jak na złość staje się obrońcą smarkul i kładzie kres w ich dręczeniu.

Ja wiemy, nie zawsze jest tak, jak by się nam mogło wydawać, na pierwszy rzut oka, bo uczennice piątej wyższej nie są aż tak złymi dziewczętami, te wszystkie knowania, to tylko misterny plan, by nową przyjaciółkę wyciągnąć z dna rozpaczy...
Niczego więcej nie zdradzę,bo jeśli ktoś ma ochotę to radzę sięgnąć po doborowe towarzystwo Koleżanek...

Zdradzę tylko,że podczas czytania, jakoś nie opuszczało mnie przeświadczenie,że te przyjaźnie,które zawiera się w dzieciństwie są silniejsze,trwalsze i bardziej szczere.Niż te w życiu dorosłym,które giną w pędzie życia,zawodzą i się zacierają.

Ps.Nieśmiało za szarych, kłębiastych chmur wychyla się słoneczko i słychać świergot- będzie coraz piękniej...  

                                                         Missy

                                                       

01.04.2013

Szczere,lecz spóznione życzenia...

 

Wszystkim, Odwiedzającym Wieczór z książką życzy Missy... 
Ps.Wszystko na dobrej drodze- komputerek się naprawia,więc nadal będę przypinać sobie notki ku pamięci o książkach przeczytanych;-) A teraz zmykam,bo piszę od rodzinki...