13.10.2013

Więzy rodzinne zamknięte w kodeksie prawnym...

Wydawnictwo: Libros . 
Wydanie: Warszawa 2002r. 
Oprawa: Twarda, lakierowana. 
Ilość stron: 352. 

Dla każdego z nas więzy rodzinne mają ważne znaczenie.Wszyscy dobrze wiemy,że rodzina = DOM.
Dom,w którym wzajemne relacje rodzinne dają poczucie bezpieczeństwa, miłość,wsparcie i zaufanie.
To właśnie te czynniki, mają wielki wpływ na rozwój i wychowanie małego dziecka,a potem dorosłego człowieka.One także składają się na jego psychikę,osobowość i nawyki,które wyniesie z rodzinnego domu w swoje przyszłe dorosłe życie.
Dziś będzie o malutkiej istotce, której życie w rodzinie ledwo się rozpoczęło,by za chwilę legnąć w gruzach.I o jej rodzinie,która przeszła wielką metamorfozę.

Gordon McKenna, to młody nauczyciel biologi o naturze wiecznego chłopca.Do tej pory, jego życie upływało na czerpaniu zeń przyjemności i wyciskania dnia do maksimum.Po wiadomości,że jego ukochana siostra Georgia,-mama malutkiej Keefer jest śmiertelnie chora, stał się dla tych dwóch swoich ukochanych kobiet opoką i wsparciem,pomimo bólu,a także młodego wieku,bo sam ma zaledwie 24 lata.
Nie wyobraża sobie,by miało przy nim nie być jego ukochanej siostry.Stara się pogodzić swe dotychczasowe życie rozrywkowego optymisty,z pracą nauczyciela,a obrazem który przynosi mu każdy kolejny dzień,gasnącej siostry,ukochanej żony swego męża,a Gordona przyjaciela,zaledwie 28letniej młodej matki,a także adoptowanej córki swoich rodziców.Gdyż Gordon i Georgia oboje są dziećmi adoptowanymi swoich rodziców,co nigdy im nie przeszkadzało,bo zawsze czuli się bardzo kochani i akceptowani.
Po mimo bolesnego faktu,Gordon stara się jakoś przygotować do odejścia siostry,lecz ona mu na to nie pozwala.Pewnego dnia w szkole, odwiedza go stary,dobry szeryf.Przychodzi z przykrą wiadomością, że jego siostra i szwagier w drodze do szpitala, zginęli w tragicznym wypadku. Jego umysł pracuje z prędkością światła: DLACZEGO?!,jak przyjmą to rodzice,a co będzie z malutką Keefer???
Jedno jest w tym wszystkim pewne,że Georgia zapisała ostatnią wolę podczas choroby,by małą zaopiekowała się jej rodzina,a opiekunem prawnym był Gordon.A także pewne dla niego i pocieszające jest to,że ONA już nie cierpi.Choć to bolesne to są razem,bo przecież Ray tak nie chciał być bez Georgii.

Niestety,nigdy nie jest tak jak być powinno.Po kontakcie z prawnikiem okazuje się,że Georgia i Ray zmienili testament,a malutką ma zająć się rodzina Raya. W jednej chwili słońce dla Jego rodziny zgasło podwójnie. A w szarych, realnych dniach życia codziennego, powstały dwa obozy rodzin do tej pory się szanujących.Rodzin,które rozpoczęły zagorzałą walkę o dziecko.Wskutek czego dni ciągną się niemiłosiernie,rodzina-Raya i rodzina-Georgii,a między nimi malutka,niewinna Keefer.

Dziewczynka oczywiście najlepiej czuje się w obcięciach wujka Gordiego.Nazwanego przez nią Dory. Natomiast, wszystkie fakty i opinie sędziego wskazują na to,że Keefer zostanie przekazana dobrze sytuowanej rodzinie Rayego, jego siostrze i jej mężowi.A nie młodemu wujkowi kawalerowi, na dodatek,kiedy więzy rodzinne są mocno podważone,bo jest On adoptowany.I na nic zdają się być miłość,troska i przywiązanie... W mediach szumi,ksiądz apeluje z ambony,sąsiedzka społeczność wrze,natomiast sędzia początkowo przyznaje małą rodzinie Raya.

Gordon wnosi o apelację i zmianę w kodeksie prawnym,by dzieci adoptowane takie jak ON,były pełnoprawnymi członkami w rodzinie i miały pełne prawa adopcji.Natomiast nowy sędzia prosi obie rodzinny,by dla dobra dziecka doszły do porozumienia.Gordon z bólem serca,lecz dla dobra Keefer na pewnych warunkach postanawia przekazać małą...Jego dotychczasowy związek się posypał,a życie straciło na znaczeniu...bo, przecież malutka była tak podobna do Georgii.

Jeśli chcecie wiedzieć,czy Gordon tak łatwo się pogodził z utratą Keefer i co z malutką? Zapraszam do lektury.Książki z dramatycznymi wydarzeniami i udziałem dzieci,gdzie są bohaterami miały dla mnie zawsze wielkie znaczenie.Dlatego chętnie sięgnęłam po powieść, nieznanej mi do tej pory pisarki J. Mitchard "Teoria względności". Przy jej czytaniu owszem towarzyszyły mi emocje,ale nie takie na jakie liczyłam,za mało wzruszeń,trochę za dużo suchych faktów z dziedziny prawniczej.Niemniej jednak.książka jest taka,a nie inna,bo opowiedziana z perspektywy głównego bohatera mężczyzny,a ONI ponoć nie płaczą.Choć uważam,że to mit;-) .Polecam.


                                                                    { Missy }

09.10.2013

Miłość w czsie zaklęta...


Wydawnictwo: Znak. 
Wydanie: II Kraków 2012r. 
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 292. 

Lubię kiedy poznaję nowego autora.Gdy jego dorobek pisarski jest mi nieznany,a styl i "lekkość pióra" prowadzą w nieznane.Pierwsza książka to, jak otwarcie furtki w tajemniczym ogrodzie.A po kilku stronach to uczucie i decyzja, czpodążę ku przygodzie jaką opisuje autor w książce.Ścieżką w nieznane. Muszę stwierdzić,że tak było z powyższą książką,to jedna z tych czytelniczych podróży,która ma jedną wielką wadę...Jak dla mnie,bardzo ciekawa i wciągająca,ale niestety za krótka.A zatem posłuchajcie sami:

Jeszcze parę tygodni wcześniej Beth Cardall wiodła uporządkowane,wręcz idealne życie.Troskliwy i kochający mąż,urocza córeczka,dom pachnący ciepłymi potrawami,jednym słowem głównej bohaterce prawie nic nie potrzeba.Może z wyjątkiem tego,by mąż bywał częściej w domu,a ona sama mogła więcej zarabiać.Praca w pralni chemicznej,może nie jest zajęciem wysoko dochodowym,ale Beth ją lubi.Kiedy właśnie prasuje pomiędzy innymi garnitur swego męża,znajduje karteczkę o bardzo znaczącej treści,jednej z Jego''przyjaciółek"...

Niestety lawiny nieszczęść mają to do siebie,że lubią chodzić parami,jej kochana córeczka na skutek bólów brzucha nieznanego pochodzenia,z dnia na dzień staje się apatyczna i wręcz gaśnie,a lekarze są bezradni.Beth odchodzi od zmysłów,jest z tym wszystkim sama,w wyniku strachu o najważniejszą istotkę w swym życiu, spycha ból zdrady i pozwala mężowi na powrót do domu i rodziny.Owszem,  niewierny mąż wraca z wiadomościami,że ma raka trzustki,a jego dni są policzone...Mimo to dzielna Beth nadal kocha męża,pielęgnując go podczas choroby do ostatnich dni jego życia.Ten w dozie wielkiej uczciwości informuje ją,że nie była "ONA" jedna,tylko jedenaście...

Bohaterka książki R.P.Evansa "Obiecaj mi" pochowała męża zostając z zadłużonym domem,niespełnionymi obietnicami i chorym dzieckiem.Czy może być gorzej???A wtedy,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się Matthew.Bosko przystojny Włoch,a na dodatek ciepły,i ujmująco czarujący...Sugeruje lekarzom odpowiednią dietę dla córeczki Beth,wskutek czego dziecko zdrowieje,pomaga wyjść z kłopotów finansowych,a szarą codzienność koloruje w spokojnych barwach.
Chciało by się powiedzieć,że dla tak znękanej kłopotami kobiety,jak główna bohaterka nastał czas szalonych nocy i beztroskich dni.Jednak Matthew pomimo pożądania,jakie budzi w nim Beth unika jej jak może...Dlaczego??? Niestety okazuje się On być mężczyzną z niedalekiej przyszłości,jeśli o to by tylko chodziło to dla niej nic takiego,bo przecież miłość jest zdolna pokonać nawet czas...Lecz ten mężczyzna z przyszłości, okazuje się być mężczyzną, istoty najdrożej dla niej na świecie - JEJ CÓRKI.
Jak w takim razie zadecyduje Beth???

No i przepadłam lub,jak kto woli wpadłam,jak przysłowiowa śliwka w kompot.Ba zakochałam się w książce,w niebanalnym stylu,jakim wiedzie czytelnika autor.Książka jedna z tych,którą czyta się jednym tchem i nie sposób się oderwać.Idealna na jesienną pluchę.Co spowodowało już mój kompletny zachwyt nad książką,to to że opatrzona jest fragmentami z pamiętnika głównej bohaterki.Teraz już wiem,że jeśli pozostałe książki Evansa napisane są w podobnym stylu,to temu autorowi mówię stanowcze TAK,a jego inne książki CHCĘ WSZYSTKIE;-) .   

      
                                                                                  { Missy }