17.07.2014

Dwoje z wyspy zapomnienia ...


Autor: Delilah Marvelle. 
Tytuł: Na zawsze i o jeden dzień dłużej.
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Znak. 
Wydanie: Kraków 2012r. 
Oprawa: miękka. 
Ilość stron: 381. 

                             Książka bierze udział w wyzwaniu: Czytam literaturę amerykańską. 

Czegoś było mi trzeba lekkiego,letniego i wakacyjnego.Romansu??? Chyba tak;-) Rzadko sięgam po typowe romanse,a jeśli już to koniecznie musi to być romans historyczny.Dlaczego??? No tak mam i już;-) Zachwycona serią "Zaczytaj się..." wydawnictwa Znak,ochoczo sięgnęłam po książkę.Na jej korzyść przemawiał także fakt,że autorka została laureatką za najbardziej zmysłowy romans historyczny 2011r.

Nowy Jork rok 1830. Młoda, ognistowłosa, dziewczyna imieniem Georgia coraz częściej doświadcza wrażenia ,że jej życie to jedna wielka wyspa zapomnienia.Opuszczona w nastoletnim wieku przez ojca w nieznanych okolicznościach zdana jest tylko na siebie.Jak by tego było mało zbyt szybko traci także dużo starszego,lecz bardzo opiekuńczego męża.Marzy o tym,by opuścić Nowy Jork i ubogą dzielnicę,w której przyszło jej żyć.Nadziei i siły dodaje jej skrzynka ofiarowana przez ojca,która jest dla niej obietnicą lepszego życia.

On,mężczyzna, jak ze snu. Pomocny,szarmancki błyskotliwy i zabawny.Pewnego dnia ratuje jedyny kapelusz Georgii...Mężczyzna,jakich Georgia zna tylko z opowieści...Wcale nie powinien stanąć tego dnia na jej drodze,to jeszcze pachnie aromatem przypraw korzennych,które swą wonią nęcą i obiecują dalekie podróże.Z rzędem srebrnych guzików, na ręcznie haftowanej kamizelce, jest dla Georgii niemałym wrażeniem.Za jeden taki guzik,mogłaby żyć co najmniej miesiąc,a przede wszystkim uciec od życia jakie wiedzie...

On, mężczyzna z tytułem lorda i wszelkimi przywilejami szlacheckimi, zjawia się w Nowym Jorku,by rozwikłać rodzinną tajemnicę,uciec od demonów przeszłości,a przede wszystkim ocalić siebie.Nagle traci pamięć...A w około brudne,nędzne i śmierdzące ulice,umęczone życiem kobiety,głodne dzieci, mężczyźni o zgniłych zębach i cuchnącym oddechu...Krajobraz przetykany gdzieniegdzie słabym płomieniem gazowych latarni...Tylko dlaczego stracił pamięć,a z poprzedniego życia, pojawiają mu się w głowie fragmenty z książek...Jakich nie pamięta...Jedyną ostoją w tym trudnym dla niego czasie,jest ona, ognista gwiazda na firmamencie zapomnianego życia.

Tak wiem,zapewne pomyślicie klasyczny romans,jakich wiele:on bogaty,ona biedna standard. Ale nic bardziej mylnego, z temperamentem Georgii nie sposób się nudzić.Bywało,że wybuchnęłam śmiechem,a i łza spłynęła po policzku.

Dlaczego lubię romanse historyczną? Za klimat epoki,jaki oddają,dworską etykietę i rozliczne intrygi;-)


                                                                    Missy...

 

8 komentarzy:

  1. Chyba od zawsze się boję tzw. romansów historycznych - nie dlatego, że straszą, ale że mogą być banalne, przewidywalne, oczywiste... Jak się na jakiś skuszę - dam znać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,z romansami historycznymi to jak z czekoladkami, niby wszyscy znamy smak od zawsze,a jednak czasami kuszą;-) Skuś się i daj znać.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może przeczytam, ale później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią lepiej późno niż wcale;-)

      Usuń
  4. Myślę, że ta książka mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,myślę,że nawet by się bardzo spodobała,jeśli lubisz bohaterki z ognistym temperamentem:-)

      Usuń