25.04.2014

W samym środku cyklonu...

Wydawca: Videograf II Sp. z o.o.
Wydanie:  I Chorzów 2011r. 
Oprawa: miękka. 
Ilość stron: 302. 
                               
                                   Książka bierze udział w wyzwaniu: Czytam literaturę amerykańską.
                       
Czy macie czasami tak,że kiedy budzicie się rankiem to wydaje sięw Wam,że życie to kadr z jakiegoś koszmarnego filmu...Jedyne czego byście chcieli, to głębiej wsunąć się pod kołdrę i przeczekać...W głowie zaś, huczy natrętne pytanie: Jak zatrzymać ten pędzący rollercoaster zwany Waszym życiem?
Czasami problemy dnia codziennego, wydają się tak ciężkie i nie do zniesienia,bo przecież takie rzeczy zdarzają się tylko w koszmarnym filmie...A my sami czujemy się,jak w gabinecie luster...To niby My nasz wizerunek,ale jakże inny od tego prawdziwego...

Tytułowy Bohater Justin Fischer, ma wrażenie,że jego życie to zlepek nieudanych scen z taniego koszmaru.On, mężczyzna,który zawsze twardo stąpał po ziemi i musiał być zdany zawsze na siebie rozpada się w jednej chwili...Po przyjeździe w rodzinne strony dowiaduje się,że jego ojciec nie żyje... Ojciec,którego tak naprawdę nie znał...Kiedy odwiedza cmentarz, pomiędzy nagrobkami rodziców,widzi o zgrozo także swój z imieniem i nazwiskiem...Więc jak to możliwe,kiedy On żyje...Pomimo ciężkiego życia, przewijającego się przez rodziny zastępcze...Jest,przykładnym mężem,troskliwym ojcem i życiowo poukładanym człowiekiem, czy do końca...

Niestety, demony  przeszłości nie dają o sobie zapomnieć...Jako 5-latek stracił matkę.Dokładnie nie pamięta,ale chyba kochała książki,bo w domu o zielonych ścianach było ich wszędzie pełno...Ale dlaczego w głowie ciągle huczy mu dziecięca rymowanka,w której jest inny adres domu i ulicy niż ten, w którym mieszkał.A w swoich snach widzi dwie blond-włose dziewczynki, z którymi się bawi,a przecież nigdy nie miał sióstr.Dlaczego, na nagrobku matki pisze Caroline zamiast Margaret...Zagmatwana przyszłość, luki w jego dziecięcej,jak i młodzieńczej pamięci nie pozwalają mu być szczęśliwym ojcem.Coś strasznego musiało stać się w jego dziecięcej przeszłości,a ktoś starannie jego dzieciństwo "owinął siatką" sekretów,tajemnic i niedopowiedzeń...Czy ktoś pomoże mu zrozumieć, to co prawie trzydzieści lat temu zostało osnute wielką tajemnicą...Czy odkryje kim jest On sam...I ocali siebie od zapomnienia,a może czasami lepsze jest to co nieodgadnione i nieodkryte...

Książka,która sprawia,że podczas jej czytania miałam wrażenie,jakbym wsiadła do diabelskiego młyna, chcesz wysiąść nie możesz,chcesz odłożyć czytanie nie da rady.To jedna z tych co targa emocjami czytelnika,jak chorągiewką,a kiedy czujesz,że nie dasz dłużej rady dostrzegasz też,że jesteś tak silnie związana z bohaterami i nie spoczniesz póki nie skończysz...Gdzie umysł buzuje od natłoku myśli i emocji,a potok łez rozmywa druk...

Jak pisze z tyłu okładki, jest to powieść psychologiczna z emocjonalną podbudową... A dla mnie,to nie tylko powieść o rodzinnych tajemnicach...To książka napisana dwupłaszczyznowo...O wielkim bólu i przeraźliwej samotności matki,której odebrano trzyletniego synka,a także o synu,który tej matki naprawdę nie poznał i o wielkiej tragicznej,rodzinnej tajemnicy.Tajemnicy,która zmieniła los wielu ludzi,a także pokazała do, jak dalekich i niewyobrażalnych czynów, jest w stanie posunąć się bliski  człowiek... Jednym słowem porywająca powieść o zdradzie,tragedii i rodzinnej tajemnicy.

Książkę zgłaszam do aukcji, ponieważ w jej fabule,jak w kalejdoskopie przewijają się takie miasta jak: Los Angeles,Kalifornia,Santa Monica,San Marino,Connecticut.

                                              Przeczytajcie,bo naprawdę warto...
                                                                   Missy...



20.04.2014

Wesołego Alleluja...!!!




                                                             Wiosennych w aurze i sercu ...   



                                                           
                                       
                                                                 Rodzinnych, 

                                                              
                                                           
                                                     
                                                                                Wesołych , 

                                                           
                                                                 Intensywnie zaczytanych, 

                                                         
                                                  
                                                                Świąt  Wielkanocnych,
                                                            Wszystkim odwiedzającym  
                                                                  Wieczór z książką...  
                                                                        życzy Missy...

                                                     

15.04.2014

A los daje i odbiera...

Wydawnictwo: Albatros,Słówko. 
Wydanie: Warszawa 2003r. 
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 208. 

                           Książkę zgłaszam do wyzwania Czytam literaturę amerykańską.

Witajcie Kochani Podczytywacze;-) Oj, dawno,ale to dawno mnie tu nie było.Tak to jest,jak człek szuka  intensywnie pracy i szkoli się w tym kierunku,jak pracę znaleźć,a rzeczonej,jak nie było  tak nima;-) Ale nic to mówi się trudno grunt,że książki są. A dziś przychodzę do Was, z bardzo wzruszającą pozycją.

Kolejna już w mojej biblioteczce książka N.Sparksa. Biorąc ją do ręki wiedziałam,że czekają mnie miłe chwile z bohaterami książki...

Dwie kobiety matka i córka.Jedna nieuchronnie zbliża się do kresu swego życia,a druga jest w samym jego rozkwicie.Obie łączy jedno - wielka życiowa tragedia - nagła utrata mężczyzny swojego życia.
Adriene snuje opowieść wielkiej miłości,jaka przydarzyła się jej kobiecie i matce trójki dzieci.Miłości,jakiej nigdy nie doznała,a tym bardziej nigdy się nie spodziewała,że może dotknąć ją, kobietę porzuconą przez męża, w wieku czterdziestu lat... z trójką nastolatków na głowie.Amanda słucha matki z zapartym tchem i konfrontuje jej wydarzenia ze swoją tragiczną teraźniejszością.Tragiczna,śmiertelna choroba zabrała jej ukochanego męża,a Ona oszalała z bólu i rozpaczy wychodzi z założenia,że taka miłość się nie zdarza.Wówczas Adrienne przychodzi z odsieczą i odkrywa głęboko skrywaną tajemnicę przed córką,by pokazać jej,że życie po stracie ukochanej osoby może być do zniesienia,bo przed bezdenną otchłanią rozpaczy i samotności- ratują pozostałe o niej piękne wspomnienia. A ona Adrienne jest tego żywym dowodem. Amanda zaś poznaje matkę,jakiej dotąd nie znała jest pełna podziwu,jak wiele siły w tej dobrej,kruchej i szlachetnej kobiecie jaką jest jej matka. Obie kobiety bez słów się rozumiejąc dochodzą do tego samego przekonania: " Im większa miłość, tym większa tragedia.Te dwa elementy zawsze idą w parze".

Piękna opowieść o bólu,stracie i samotności,a także o wielkiej walce życia,nadziei i pięknej miłości...
Dwie kobiety,dwa piękne uczucia,a jedno łączące je przykre doznanie wielkiej dojmującej straty i samotności.
Idealna na przedświąteczny wieczór pod koc. Targająca uczuciami czytelnika,jak chorągiew na wietrze...Jednakże dająca nadzieje,że prawdziwa miłość istnieje... Polecam serdecznie, dla tych którzy jeszcze przed lekturą...

Natomiast, książkę zgłaszam do wyzwania, ponieważ fabuła toczy się w południowym krańcu Karoliny północnej.


Perły z tekstu wyłowione

" W miłości nigdy nie jest za późno na drugą szansę".
"Czasami udaje mi się egzystować wyłącznie dzięki myślom o tobie". 
"
(...) miłość fizyczna jest czymś więcej niż tylko przyjemnym aktem, w którym bierze udział dwoje ludzi. Obejmuje wszystko, co powinno łączyć ową parę - zaufanie i oddanie, nadzieje i marzenia, obietnicę, że przetrwają niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość." 

" Miłość stanowi sens pełnego i wspaniałego życia".
                                              
                                                               {   Missy  }