22.07.2014

Tu i tam kilogramów parę mam ...

Autor: Agnieszka Blotnicka. 
Tytuł: "Koniec wiosny w Lanckoronie".  
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia. 
Wydanie: Warszawa 2011r. 
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 265. 

Lato słoneczko przygrzewa,aż żar leje się z nieba.Czas lekkich,zwiewnych sukienek,krótkich szortów, stroi plażowych i kąpielowych.Stajemy przed lustrem, z dylematem w głowie,...hmm co by tu na siebie włożyć??? I sprawa nie byłaby skomplikowana,gdyby nie to,że wszystkie wiosenne zabiegi i zielone sałatki,by być slim i fit wzięły w łeb przy pierwszej okazji,kiedy trafia nam się porcja ulubionego ciasta,lub całkiem niewinne niczego ciasteczko, bądź słodka trufelka...I o losie ulubione sukienka lub szorty zatrzymują się w połowie ud...A słoneczko grzeje, świeci... 

Magda dziewczyna jakich wiele,20,30 lub 40 latka, z którą mogłaby się utożsamić każda z nas. Pogodna,optymistka może ma niewielki nadmiar tu i tam, i nieco bujniejszy biust,ale w pełni akceptuje swoje kilogramy,ba nawet je lubi.Znajomi twierdzą,że nosi je z gracją,bo Magda nie człapie ociężale,kroczy z gracją, wręcz płynie...No to gdzie leży problem???A no leży i złowieszczo łypie,seksowny neonowy kostium kąpielowy. 

Jest osobą,która bardzo nie lubi basenów,ale pewnego dnia koleżanka wyciąga ją na zakupy,by kupić kostium kąpielowy,a potem aktywnie spędzić w wodzie czas. W przymierzalni,kiedy Magda usiłuje owe cudo na siebie włożyć coś złowieszczo trzeszczy i o matko zatrzymuje się w połowie ud,w żaden sposób nie daje się zdjąć ani podciągnąć...Stojąc w tej przymierzalni, główna bohaterka "Wiosny w Lanckoronie", zdaje sobie w pełni sprawę,że nie tylko zatrzeszczał kostium,ale zazgrzytało w jej całym życiu...Filip odszedł.Jej Filip, idealny facet...A przecież Magda jest tak nieufna i tak trudno jej się zakochać...Jeno zdarzenie,parę niewypowiedzianych słów...i związku nie ma... 

Postanawia zrobić porządek ze swoim życiem,jak i z kilogramami...Ucieka od dotychczasowego życia trafiając do Lanckorony,uroczej miejscowości,gdzie każdy zna każdego,domy zdobią spadziste dachy,a z okien spoglądają anioły.Z pakietem poradników,zawiłym planem diety trafia pod dach Pani Miłki.A tam sielsko,prowincjonalnie,domowo,a z każdego kąta dobiega zapach pieczystego...Domowy pasztet drożdżowe ciasto,a w tym wszystkim zdeterminowana Magda z jałową dietą,żalem w sercu i zestawem ostrych i rygorystycznych ćwiczeń...,które przy pierwszej aktywnej okazji sukcesywnie biorą w łeb... 

Wszystko zaczyna Magdzie mocno doskwierać,pojawia się też nieme pytanie: czy życie ma słodki smak? 
"Byłam spokojna, wygaszona,a jednak na ułamek sekundy zatęskniłam za dotykiem jego dłoni.Nasypałam kawy do kubków i wtedy się odezwał: 
- Co się stało z twoimi kilogramami? 
- Kilka z nich porzuciłam,bez sentymentu. 
- A można wiedzieć gdzie? Może jeszcze tam leżą.Lubiłem je. 
- Są zużyte. 
- Nie szkodzi. ".s.255. 

Może znacie takiego faceta,jak Filip dajcie znać;-) A jeśli macie ochotę na książkę pełną refleksji,odważnych zmian,humoru okraszonego urokami i smakami jedzenia, z urokami małego miasteczka, serdecznie polecam. 

                                                                       Missy... 
Ps.Nie wiem jak wy,ale ja idę poćwiczyć... ;-) 

17.07.2014

Dwoje z wyspy zapomnienia ...


Autor: Delilah Marvelle. 
Tytuł: Na zawsze i o jeden dzień dłużej.
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Znak. 
Wydanie: Kraków 2012r. 
Oprawa: miękka. 
Ilość stron: 381. 

                             Książka bierze udział w wyzwaniu: Czytam literaturę amerykańską. 

Czegoś było mi trzeba lekkiego,letniego i wakacyjnego.Romansu??? Chyba tak;-) Rzadko sięgam po typowe romanse,a jeśli już to koniecznie musi to być romans historyczny.Dlaczego??? No tak mam i już;-) Zachwycona serią "Zaczytaj się..." wydawnictwa Znak,ochoczo sięgnęłam po książkę.Na jej korzyść przemawiał także fakt,że autorka została laureatką za najbardziej zmysłowy romans historyczny 2011r.

Nowy Jork rok 1830. Młoda, ognistowłosa, dziewczyna imieniem Georgia coraz częściej doświadcza wrażenia ,że jej życie to jedna wielka wyspa zapomnienia.Opuszczona w nastoletnim wieku przez ojca w nieznanych okolicznościach zdana jest tylko na siebie.Jak by tego było mało zbyt szybko traci także dużo starszego,lecz bardzo opiekuńczego męża.Marzy o tym,by opuścić Nowy Jork i ubogą dzielnicę,w której przyszło jej żyć.Nadziei i siły dodaje jej skrzynka ofiarowana przez ojca,która jest dla niej obietnicą lepszego życia.

On,mężczyzna, jak ze snu. Pomocny,szarmancki błyskotliwy i zabawny.Pewnego dnia ratuje jedyny kapelusz Georgii...Mężczyzna,jakich Georgia zna tylko z opowieści...Wcale nie powinien stanąć tego dnia na jej drodze,to jeszcze pachnie aromatem przypraw korzennych,które swą wonią nęcą i obiecują dalekie podróże.Z rzędem srebrnych guzików, na ręcznie haftowanej kamizelce, jest dla Georgii niemałym wrażeniem.Za jeden taki guzik,mogłaby żyć co najmniej miesiąc,a przede wszystkim uciec od życia jakie wiedzie...

On, mężczyzna z tytułem lorda i wszelkimi przywilejami szlacheckimi, zjawia się w Nowym Jorku,by rozwikłać rodzinną tajemnicę,uciec od demonów przeszłości,a przede wszystkim ocalić siebie.Nagle traci pamięć...A w około brudne,nędzne i śmierdzące ulice,umęczone życiem kobiety,głodne dzieci, mężczyźni o zgniłych zębach i cuchnącym oddechu...Krajobraz przetykany gdzieniegdzie słabym płomieniem gazowych latarni...Tylko dlaczego stracił pamięć,a z poprzedniego życia, pojawiają mu się w głowie fragmenty z książek...Jakich nie pamięta...Jedyną ostoją w tym trudnym dla niego czasie,jest ona, ognista gwiazda na firmamencie zapomnianego życia.

Tak wiem,zapewne pomyślicie klasyczny romans,jakich wiele:on bogaty,ona biedna standard. Ale nic bardziej mylnego, z temperamentem Georgii nie sposób się nudzić.Bywało,że wybuchnęłam śmiechem,a i łza spłynęła po policzku.

Dlaczego lubię romanse historyczną? Za klimat epoki,jaki oddają,dworską etykietę i rozliczne intrygi;-)


                                                                    Missy...

 

12.07.2014

Moje Letnie Spotkania ...

 

 Książka,która zaliczyła swoje pocztowe perypetie;-) Szła,szła i dojść nie chciała,a kiedy już doszła,to znów czekać musiała. Ja urodzona marzycielka,wiecznie bujająca w obłokach, zobaczyłam okładkę iii... się zachwyciłam,ba niemal zakochałam,a na ustach pojawił się cichy szept: "Tylko nie teraz,latem,latem..."

Na tę piękna książkę składa się 26 opowiadań,napisanych przez: czytelników bloga, Pani Magdaleny Kordel. Kiedy brałam ją do ręki wychodziłam z założenia,że wybiorę te, które podobają mi się najbardziej.I stało się,bo nie sposób dokonać niemożliwego...Bo niby fikcyjne,ale opowiadające o życiu, swą treścią nierzadko skłaniały mnie do chwili zastanowienia...Z założenia lekkie,jak letnia sukienka w kolorowe kwiaty...Zostawiły we mnie ślad niezatarty...

Czekały,czekały aż się doczekały.Na letnią porę,gorący czas,gdzie szumi strumyk i śpiewa las...
Wyszłam na przeciw "Spotkaniom wczorajszym". Usiadłam na krótką chwilę, na pachnącej łące,rozgrzanej popołudniowym słońcem.Z czerwonym makiem we włosach,żółtym motylem na ramieniu,zatopiona w lekturze,oddałam się zapomnieniu...

W " Spotkaniach wczorajszych" przeglądnęłam się,jak w tafli jeziorze,by rzec za chwilę: wszystko zdarzyć się może...Jedno moje mrugnięcie okiem i oto jestem: Księżniczką co żyje i lata ze smokiem, małą gejszą co drobi kroczki,a tak bardzo kocha...Scarlett O'Hara co tupie ze złości,młodą ziemianką co żyje dla pracy,lecz nie dla miłości...Pamiętnikiem wspomnień z przed wieków,młodą panienką ze zdjęcia w kolorze sepii.Nieszczęśliwą dziewczyną co swe życie "w kostkę składa",by między literackich bohaterów je wkładać...Niebieskim ufoludkiem,który nagle z nieba...Wyszłam także na spotkanie Ani,lecz nie tej z Zielonego Wzgórza,tylko takiej jednej z naszego wieku,by za chwilę poczuć,że łzy pod powiekami tak strasznie mnie pieką...

Gdy zmierzchało i letni wieczór zaczął niebo w gwiazdy stroić,obudziłam się na łące...By "Spotkań wczorajszych" ostatnie zamknąć strony.

                               
                                                              Missy...