31.12.2014

Oby dobry był...



By był dla Nas: 
Zdrowy,Szęśliwy i Oczytany.
By troski i zmartwienia pstrykały,jak bąbelki. 
A każdego dnia odziany był w radość,szcęscie i zapał wszelki...2015 rok!!!

                          Z pozdrowieniami Missy 
                           i Wieczór z książką...

27.12.2014

Hu hu ha i nie taka zła...


  

W końcu jest pierwszy śnieg na Podkarpaciu.Jupi.A ja,jak na prawdziwa zimę przystało rozgrzewam się: wszędobylskim blaskiem świec, herbatką z miodem i cytryną.A to wszystko doprawione ciekawą lekturą i jeszcze lepszym ciachem.I co z tego wychodzi?Miły wieczór, czego i wam życzę... 

                                     Missy...

23.12.2014

Ciasteczkowo nie książkowo...

                    
                             Pierniczki upieczone...

    
                      
                   Ciasteczka Pomarańczowe z czekoladą dla Mikołaja także...


         Panna choina stoi,lektura świąteczna się czyta...
         Tylko blog nie ogarnięty...No nic, nie można mieć wszystkiego...Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda to                
          życzę:

         Zdrowia,bo kupić go nie można, 
         Spokoju,bo wszyscy go pragniemy, 
         Szacunku bliźniego nie tylko od święta, 
         Książki co do przyszłego roku Ją Zapamiętasz!!! 
                        Wesołych Świąt 
                                  życzy
                                   Missy...




03.12.2014

Gdy tajemnica tajemnicę goni,a bohaterowie ożywają ze starych ksiąg stronic...

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Znak. 
Wydanie: I, Kraków 2013 r. 
Oprawa : Twarda,lakierowana, z obwolutą. 
Ilość stron: 506. 


                                Książka bierze udział w wyzwaniu : Czytam literaturę amerykańską.


Letni wieczór.Za horyzontem zapada zmrok.W wysokich trawach cykada świerszczy letni koncert zapowiada.Na werandzie, oświetlonej jasnym lampionami,para czytelników z pochylonymi głowami siedzi nad opasłą książką i jej historiami.

A w tej powieści historii niemało,bo troje rodzeństwa Wichrową Wiedźmę spotkało:
 Trójka z pozoru normalnego rodzeństwa wiedzie normalne życie u boku ukochanych rodziców: taty lekarza i mamy zajmującej się domem.Kłócą się,godzą, poszturchują, przepychają,a nade wszystko pragną udowodnić,każde z osobna rodzicom,które z nich w tym momencie jest: ważniejsze,mądrzejsze i ma całkowitą rację.Najstarsza Kordelia,która kocha książki bezgranicznie i mogła by ich w ogóle nie odkładać,na co nie pozwala jej honor starszej siostry,który mówi jej,by mieć cały czas baczne oko na pozostałą dwójkę.Brandon fanatyk sportu i gier komputerowych,któremu zaś męskie ego nie pozwala wleźć na głowę swojej Starszej i jakże Przemądrzałej i Wkurzającej Siostrze...Najmłodsza zaś Eleanor każdego dnia próbuje udowodnić,że jest już duża i chce dorównać starszemu rodzeństwu...Tylko,czy Oni ciągle muszą się tak kłócić???

Jakby tego wszystkiego było mało, pewnego dnia,tatusiowi w pracy przytrafia się dziwny wypadek i od tej pory nic nie jest już takie,jak przedtem.

Wobec tego, rodzinka Walkerów zmuszona jest przeprowadzić się do nowego domu w San Francisco.Dom ten lekko odbiega swoim wyglądem od reszty domów stojących w dzielnicy.Jest nieco rustykalny co za tym idzie tchnący historią dawnych czasów i jego mieszkańców.W swej inności niebezpiecznie przyciągający...i dziwnie tani,jak na dom byłego pisarza powieści Denvera Kristoffa.

I jak to w zwyczaju bywa już w momencie zakupu zaczynają dziać się dziwne rzecz.Poruszający się posąg anioła dziwnie prześladuje Brendana,pojawia się" dziwna  kobieta" z odwiedzinami u Nowych Mieszkańców...Aż tu nagle ściemniło się, zawirowało, dzieciakom rodziców porwało...Chłopiec ma wrażenie,że to jakiś poziom gry w PSP,a nie dotychczasowy dzień,bo jak wytłumaczyć,że w domu pojawia się Wiedźma tworząca ze sprzętów domowych i książek tornado podczas, którego rzuca nimi i rodzicami o ścianę,jak lalkami Eleanor...??? Kiedy dzieciaki się budzą dom przypomina pobojowisko i rupieciarnie w jednym, po kochanych rodzicach ani śladu i jakby tego było mało przydomowe podwórko przypomina gigantycznych rozmiarów puszczę...A co najdziwniejsze ożywają postaci z książek Kristoffa... Romantyczny pilot myśliwca,piękna syrena...I, kto wie kogo w tej książce jeszcze tu niema...

Po przeczytaniu tej książki odniosłam podwójną przyjemność i radość.Podwójną,bo czytaliśmy ją razem letnimi,wakacyjnymi wieczorami z chrześniakiem...A dlaczego książka jest świetna dla dużych i tych trochę młodszych czytelników???Bo, gdy robiłam krótkie przerwy w czytaniu to słyszałam: "Ciocia czytaj proszę,czytaj jeszcze". Skoro we dwoje spędziliśmy miłe chwile z książką od, której nie mogliśmy się oderwać to śmiało stwierdzamy,że to dobra lektura.Powydawać też muszę parę zachwytów nad szatą graficzną tej powieści,bo jak dla mnie jest przecudownie piękna.Stylizowana na starą i chwytająca za serce.A przepiękne ilustracje dopełniają całości.


Romantyczny pilot,w którym się zakochałam obrócić się nie chce;-) 

  

Nie ważne,że już wyrośliśmy z dziecięcych książek,bo ta zasługuje podwójnie, na poświęcenie czasu przez dorosłego w pełni czytelnika;-)

                                               
                                                                     Missy...