18.02.2015

Lepiej późno niż wcale...Czyli zaległe notki się piszą...





    Tytuł: "9 Wigilii".                                         Tytuł " Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba"        
     Wydawnictwo: Świat Książki.                        Wydawnictwo: Nasza Księgarnia.
     Wydanie: Warszawa 2007r.                              Wydanie: Warszawa 2007r. 
     Oprawa : Miękka ze skrzydełkami.                   Oprawa: Twarda lakierowana. 
      Ilość stron: 220.                                                 Ilość stron:  170.




9"Wigilii" to misternie nakreślony obraz przez polskich pisarzy o najważniejszych świętach w roku.My,jako czytelnicy możemy w tym obrazie przejrzeć się sami,po to tylko,by odpowiedzieć sobie na pytanie.Jak bliski jestem dziś tradycji,jak wiele znaczy dla mnie rodzina i czy tak naprawdę dobrze znam osobę z którą dziele się dziś opłatkiem?Czy ona zna mnie także?Czy pod płaszczem skarg,pretensji i skrywanych żalów od lat moje serce potrafi wybaczyć i kochać,by nieś radość z narodzin małego Jezusa i dzielić się z nią bliskimi? Podczas tej lektury każdy z bohaterów,jak i sam czytelnik zadają sobie pytanie: Jak daleko jestem w stanie otworzyć własne serce dla bliskich i nowo narodzonego dzieciątka?

To co łączy opowiadania w piękną całość, oplatając się na duszy bohaterów,jak łańcuch na choince to dojmujące uczucie pustki i samotności,która zaciska się w ich wnętrzu tworząc gulę w gardle i piekące łzy pod powiekami.Wszyscy tego dnia w przeróżny sposób usiłują radzić sobie z tym potęgującymi uczuciem,które nadzwyczaj mocno uwydatnia skrywane w dni powszednie smutki i żale.

Każdy z bohaterów tych opowiadań nie potrafi czerpać radości z narodzin małego Jezusa,pustego miejsca przy wigilijnym stole,a także wzajemnej rodzinnej bliskości,bo zazwyczaj górę biorą emocje mocno skrywane w dni powszednie...Pod powiekami pieką łzy,gardło ściskają niewypowiedziane od lat pretensje i żale,a z każdego konta wyziera dojmująca pustka,brak zrozumienia,uczucie głębokiego osamotnienia...At to wszystko przy stole wigilijnym,gdzie w tle słychać: Lulaj ze Jezuniu... 


Wierzycie w Świętego Mikołaja? Ja bardzo,powiem nawet,że z roku na rok,kiedy to lat mi przybywa moje wyczekiwanie na gościa w czerwonym płaszczu staje się coraz bardziej niecierpliwe.Tylko,że ja wierzę w tego prawdziwego...Broń Boże nie tego co stoi pod sklepem i dzwoni dzwonkami rozdając cukierki.Nie wierzę też w tego,o którym opowiadają rodzice swym dzieciom,przedstawiając go jako Pana z dużym brzuchem,rumianymi policzkami i brodą do pasa,a także donośnym Ho Ho Ho w powietrzu zwiastującym jego przybycie.Może tak było w czasach naszych rodziców,ale teraz prawda o Świętym ma się zgoła inaczej posłuchajcie: 

Przede wszystkim Mikołaj,który opisany jest w książce "Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba" to nie żaden staruszek tylko miły młody pan nieopierzony w swoim zawodzie.Pewnej nocy,kiedy to szaleje burza potęgowana piorunami i błyskawicami,a Rudolf w tęgiej chwili nie ma ochoty być czerwononosym reniferem daje nogę.Tak zaczyna się niełatwa ziemska historia młodego świętego,jakby mało miał problemów wpisanych w swój fach.

Niklas Jullebbuk to całkiem młodziutki Mikołaj,taki zaledwie trzydziestoletni,który zamiast kakao pije kawę i wcale nie zagryza jej ciasteczkami.Na co dzień nosi jeansy i stare mocne zdezelowane buty,które mają magiczną moc.Jego spojrzenie jest ciepłe i ufne,a serce przepełnione tradycjami.I tu zaczynają się mega kłopoty,bo jak przeciwstawić się zgrai fałszywych Mikołaj-ii,którzy jeżdżą limuzynami rozdają dzieciom komórki i laptopy przyjmując przy tym specjalne zamówienia listowne od rodziców.A Niklas już jako jedyny sunie po niebie starym powozem,który wygląda jak wóz cygański zaprzężony w Czerwononosego renifera.Wóz ów jest także jego domem,zamieszkuje z gromadą niegrzecznych krasnali,którzy mają za zadanie wyrabiać zabawki,a z tym także różnie bywa...Młody Mikołaj posiada  co niebywałe  dwoje magicznych przyjaciół to dwa miniaturowe anioły mieszczące się w jego kieszeni.Emanuel i Matylda,bo tak maja na imię aniołki wspieraj w misji ratowania magii świąt Mikołaja,jak mogą... 
Tylko cóż począć,kiedy wóz się roztrzaskał renifer dał nogę,Mikołaj zaliczył ziemskie lądowanie,a wokół panoszà się tłuści fałszywi Mikołajowie uczący dzieci zysku,a nie magii świat.Tutaj potrzebna jest pomoc.Niklas znajdzie ją u dwójki małych rezolutnych dzieciaków,którzy sami potrzebują pomocy,by ratować swe święta we własnych domach...
Ale o tym przeczytajcie już sami... 

Dla małego i dużego to jedna z tych książek co zauroczy każdego.Niebanalna historia jaka tylko mogła wyjść z pod pióra C.Funke. To także przepiękne ilustracje,które chwytają za serduszka duże i mał,pozwalające jeszcze mocniej odczuć magię świąt. 


 










                  
           .
                                                            

3 komentarze:

  1. Przepraszam wszystkich odwiedzających za wygląd posta,ale niestety pisany z komórki.Co sprawy nie ułatwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak wyszło ci genialnie, bo ja z komórki jak piszę, to jest błąd na błędzie :). Przedstawiłaś bardzo ciekawe książki.

      Usuń
    2. Dziękuję Basiu,jak zawsze potrafisz podnieść na duchu:-)

      Usuń