06.05.2015

Polski kanalarz...Anioł stróż...





                                                       
Wydawnictwo: Świat Książki. 
Wydanie: Warszawa 2011r. 
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 235. 


Lwów z ziemią zrównany.To co kiedyś było pięknym miastem i domem wielu ludzi spowiły gruzy.Dokoła unosi się gryzący dym,a w uszach dzwoni przerażająca cisza...Gdzieniegdzie ruiny płoną...Mściwy wróg zgładził z powierzchni każde istnienie,lecz na dole w odmętach mroku czuwa nadzwyczajny anioł stróż...Ponad wszystko chroni,niesie nadzieję,daje otuchę aż wreszcie upragniony...POKÓJ. 

On polski kanalarz Leopold Socha.Prosty człowiek,czasami drobny przestępca u, którego wojna i jej okrucieństwo nie wymazało ludzkiego odruchu i gołębiego serca. Człowiek,który na widok "Kani z pisklętami"(Krysi,Pawełka i ich mamy)postanawia dokonać niemożliwego.Wyrwać rodzinę z odmętów wojny.W czasie,gdzie każdy ludzki los nie opatrzony swastyką z góry skazany jest na zagładę on podejmuje się niemożliwego,uratowania rodziny Chigerów wraz z kilkunastoma innymi osobami z otchłani śmierci.Początkowo kieruje się chęcią zysku zaś, kiedy budżet u podopiecznych topnieje kieruje się  honorem,sympatią,przywiązaniem i wielkim sercem. 

Prosty,ale dobry i inteligentny człowiek, każdego z tych okrutnych dni narażał życie swoje i swojej rodziny- ukrywając żydowskich podopiecznych.Każdego dnia świadomie spoglądał śmierci w oczy.Obiecał sobie,a także ofiarował Bogu intencję,kiedy zdoła uratować podziemnych przyjaciół- odkupi grzechy młodości. 
Nie pozwala,by w serca i umysły "mieszkańców kanałów"do końca przeniknęła wszechogarniająca trwoga,histeria,beznadziejność,paniczny obłęd i ciemność.Wspiera każdego dnia,poza wiktem niesie nadzieję, wlewa w serca otuchę,by wbrew niemożliwemu żyć,oddychać i trwać. Choć sam miewał chwile zwątpienia nie poddał się,bo sam był ojcem i wiedział,że czeka na niego "Kania z pisklętami". Anioł Stróż ich Socha zwany przez wszystkich pieszczotliwie "Poldziem" pocieszał małą Krysię: "Kiedyś już niedługo,zobaczysz słońce i będziesz mogła oddychać czystym powietrzem.Naprawdę nie będziesz musiała na, to długo czekać i będziesz mogła biegać i bawić się, tak jak inne dzieci...Nie przejmuj się pomogę.I zawsze będę przy Tobie i Pawle..."s.184. 

Leopold Socha,bohater,który każdego dnia pokonywał strach igrając ze śmiercią uratował grupę żydowskich uciekinierów,a wśród nich Krysię- "Dziewczynkę w zielonym sweterku" i jej brata Pawełka. Sam nieszczęśliwie zginął pod kołami radzieckiej ciężarówki ratując życie własnej córki. 

Za każdym razem, kiedy spoglądam na okładkę książki w mej głowie pojawia się pytanie:Skąd w jednym człowieku tyle odwagi,hartu ducha,pokory i szacunku dla ludzkiego życia i istnienia? Wiem jedno,że dziś niejednego z nas Socha nauczyłby szacunku do życia,pokory,odwagi oraz tego jak radzić sobie ze strachem,kiedy śmierć towarzyszy każdego dnia. 
"W kanałach Lwowa", to książka,która jest przykładem,że w obliczu tak wielkiej i strasznej potęgi jaką jest wojna,mały i kruchy człowiek może ją wygrać.Ocalając życie dziesięciorgu ludziom i śmiejąc się jej w twarz. 
"Socha stał w tym całym zamieszaniu i z dumą patrzył na rodaków.-To moje dzieło,moje dzieło.To są moi żydzi."s.223.  

                                                  
                                                                    

                                               


       "To był jeden wielki łańcuch cudów i ludzkich tragedii ze śmiercią w roli głównej".                                 
                           Pamiętnik ojca Dziewczynki w zielonym sweterku.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz