11.06.2015

Czy chcą tego,czy też nie Pierwszą Damą staną się...


                                              

Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA. 
Wydanie: Warszawa 2015r. 
Oprawa: Twarda. 
Ilość stron: 381. 


Kiedy patrzę na liczne fotografie "Pierwszych Dam Francji" jakimi została opatrzona książka spoglądają na mnie kobiety pełne wdzięku subtelności i klasy.Kobiety,którym przyszło z dnia na dzień pełnić rolę małżonki republikańskiego monarchy.Można by wyjść z założenia,że do szczęścia juz im raczej nic nie potrzeba...Jednak gdy przyjrzeć się bliżej wszystkim fotografiom,za fasadą dobrego stylu i tonu wyziera cecha,która łączy je niemal wszystkie...Skrzętnie skrywany smutek w spojrzeniu.Wówczas niejedna z Nas zada pytanie: Ale dlaczego? Otacza je blichtr, splendor i sława.Czy takie życie im nie odpowiada? Otóż nie.Zatem posłuchajcie: 

Za sprawą swojej książki "Pierwsze Damy Francji" Robert Schneider otwiera przed czytelnikiem dotąd skrzętnie skrywane i pilnie strzeżone podwoje Pałacu Elizejskiego dumę i chlubę Francji. I choć siedziba jest sercem narodu zbytnio serdecznie i wylewnie Pierwszych Dam nie wita.Oszołomione rolą jaką przyszło im pełnić, przyznaną im w zasadzie z dnia na dzień starają się znaleźć wewnętrzną harmonię i spójność pomiędzy życiem własnym,które znały i kochały,a tym narzuconym im odgórnie,jakim jest rola Pierwszej Damy.Życiem wyznaczonym co do minuty i wtłoczonym w "ciasny gorset protokołu dyplomatycznego." Za fasadą taktu i  uprzejmości skrywają swoje potrzeby. Widziane zawsze w cieniu "swoich wielkich mężów" dwa kroki z tyłu marzą o poprzednim życiu,jednakże mają świadomość,że ojczyzna potrzebuje ich wrażliwego i charytatywnego serca,jakie mają Pierwsze Damy. 

R.Schneider pokazał nam także jak obraz Pierwszej Damy Francji ewoluuje i zmienia się na przestrzeni lat i historii w,której brały czynny udział.Na książkę składa się 8 historii kobiet,które w większym lub mniejszym stopniu odegrały w sposób znaczący rolę,jaka przypadła im w udziale.I tak na przykład Pierwsze Panie "Prezydentki" takie jak:Yvonne de Gaulle,Anne-Aymone Giscard d'Estaing ze względu na czasy w jakich przyszło im żyć i niemal arystokratyczno-pensjonarskie wychowanie wychodzą z założenia,że są tylko żoną przy mężu.Widzą siebie niemal jak dodatek do swojego męża "wodza". Natomiast, w miarę upływu czasu i kolejnych kandydatur Damy Francji zaczynają wychodzić z cienia swoich mężów,by nadać nowe znaczenie Pierwszej Damy Francji. Nie chcą być traktowane,jak "cukrowe figurki" rozlicznych bankietów i przyjęć,na których czynią honory pani domu.Chcą być traktowane także jako kobieta polityk będąca równie ważnym trybem machiny jaką jest polityka Francji. 

Zazwyczaj mocno osamotnione w swoich działaniach nadają nowy charakter Pałacowi,własnej roli w nim,jaki i polityce,a także nierzadko politycznym działaniom swojego męża.Z czasem także łamią stereotyp jakim obrosła rola Pierwszej Damy wprowadzając do niej odrobinę świeżości i spontaniczności,co nie zawsze jest dobrze oceniane przez Francuzów. A przecież są tak jak MY tylko kobietami,które tak jak Carla Bruni-Sarkozy,czy Cecylia Sarkozy marzą,by mąż poświecił im choć w połowie tyle czasu co polityce. 

Dzięki książce, ja sama mogłam poprawić swój własny nieco skrzywiony obraz Pierwszej Damy.Dowiedziałam się także jak te piękne osamotnione Francuzki stawią czoła nowej roli,która jest rolą trudną często przetykaną łzami bezradności i samotności,lecz one wypełniają ją niezłomnie z wdziękiem,klasą i dystynkcją,czyli tak jak na Kobiety Francji przystało.  

Ponadto, książka zachwyca szatą graficzną i starannością wydania.Klasyczna czerń w towarzystwie złoconych liter odzwierciedlają francuską klasę i szyk,a wewnętrzne karty w kolorze starego złota dopełniają subtelnej całości. Nic tylko zatopić się w lekturę,którą gorąco polecam. 


                                                               Missy... 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuje: Panu Rafałowi Pikuła, agencji Business& Culture oraz wydawnictwu Muza.








4 komentarze:

  1. Rzeczywiście wydanie jest piękne. Może kiedyś uda mi się ją przeczytać. Pozdrawiam,
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Basiu dziękuję za odwiedziny na blogu:-) Komu jak komu ale wierzę,że Tobie napewno uda się przeczytać:-)Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Przepiękna okładka mnie kusi, ale wnętrze już mniej. Nie przepadam za takimi pozycjami, zdecydowanie bardziej wolę fikcję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,okładka jak na francuski szyk przystało:-)Dzięki za odwiedziny.Pozdrawiam.

      Usuń