09.05.2015

W ogrodzie zysków i strat...


   
    Wydawnictwo: Akurat.  
     Wydanie: Warszawa 2015r. 
     Oprawa: Miękka ze skrzydełkami. 
      Ilość stron: 415. 


Powszechnie wiadomo,że aby coś zyskać trzeba najpierw coś stracić. Jednak 33-letnia Jasmine dostrzega,że w swoim życiu poniosła aż nadto strat,jak na swój wiek.Z żalem w oku patrzy na swojego 63-letniego ojca,który opiekuje się swoją czteroletnią córką z drugiego małżeństwa Zarą i przeżywa ojcostwo na nowo.Gdyż ona i jej siostra Heather takiego dzieciństwa nie miały.Ojciec był w ich dzieciństwie raczej duchem,a nie troską,opieką i miłością,tak jak obecnie.Okrutny rak piersi odebrał jej matkę, kiedy wchodziła w dorosłość,której mama powinna być częścią,opieką i drogowskazem.W wieku dziewiętnastu lat musiała być sama dla siebie życiową opoką i drogowskazem.Choć Jasmine ma starszą nie mogła jak większość nastolatek poutyskiwać i szczerze ponarzekać na nią... Bo Heater jest cudowna pod każdym względem i nie zamieniła,by ją na ŻADNĄ INNĄ SIOSTRĘ,ale ma zespół Downa...Po śmierci mamy Jasmine musiała stać się dla niej podwójnym wsparciem. 

Na szczęście,bohaterka nie jest typem kobiety,która chowa się z problemami pod kołdrą i wypłakuje sobie oczy.Jasmine jest singlem,a także klasyczną biznes Woman,bo przecież nic nie trwa wiecznie - odeszła mama,odszedł ukochany dziadek,wszyscy kiedyś umrzemy,więc zachłannie trzeba czerpać z niego garściami,obsesyjnie działać i trwać...A w tym wszystkim każdego dnia starać się, być jak najlepszą siostrą dla Heather...Reszta życia, to po prostu niezbyt ważny drugi plan. 

Pewnego dnia życie życie przedsiębiorczej dziewczynie śmieje się prosto w twarz i okrutnie macha tabliczką z napisem:STOP przed oczami.Traci pracę.Dni wloką się niemiłosiernie życie zmieniło obrót.Mieszka na osiedlu pełnym dobrodusznych staruszków,z jednym młodszy,lecz bardzo irytującym sąsiadem,oblegają ją koleżanki z ustabilizowanym życiem rodzinnym-pełnym kupek i kaszek niemowlęcych...Swoją uwagę obsesyjnie skupia, więc nad siostrą,ale okazuje się,że Heather jak na niepełnosprawną osobę radzi sobie zaskakująco dobrze bez pomocy siostry.Jasmine odwraca głowę i widzi,że jej życie wygląda,jak rozkopany za domem ogród.Ma wrażenie,że jej życie oznaczają tabliczki z nakazem : Uporządkuj swoje życie.Dotąd silna i niezależna,pomagająca wszystkim sama potrzebuje pracy,a nade wszystko pomocy.Może znajdzie ją w nielubianym,ekscentrycznym sąsiedzie,a może zjawi się ktoś zupełnie inny...???O tym musicie przeczytać już sami. 

To ciepła opowieść o...siostrzanej miłości,rodzinnych więzach i potrzebie bliskości.Tak naprawdę, to książka o ważnych wartościach o,które walczymy i zabiegamy przez całe życie,a czasami zapominamy w szarzyźnie i prozie dnia codziennego.Co mnie jako czytelnikowi dała ta książka? Bardzo dużo,bo była przetykana śmiechem i łzami...Bardzo mocno utożsamiałam się z obiema siostrami.Ja kobieta 33-letnia,jak Jasmine każdego dnia dokonująca bilansu zysków i strat,porównująca się do rówieśników...Jak Heater, ja także jestem kobietą niepełnosprawną starającą się w każdy dzień wpleść,jak najwięcej normalności i życiowej radości...  To najnowsza książka C.Ahern "Kiedy cię poznałam.",w której bez lukru i patosu,a z nutką humoru przeczytamy o najważniejszych życiowych wartościach.To jedna z tych książek,w której każdy znajdzie coś dla siebie.


Za możliwość przeczytania obu książek C.Ahern dziękuję: Wydawnictwu Akurat, agencji Business & Culture,a nade wszystko Pani Dari Bednarek. 

                                                                                   Missy...
 
 
                                            

08.05.2015

Czy to jest przyjaźń,czy to jest kochanie...


                                           
Wydawnictwo: Akurat. 
Wydanie: Warszawa 2014r. 
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami. 
Ilość stron: 510. 


"Prawdziwą przyjaźń poznaje się po tym,że nic nie może jej zawieść,a prawdziwą miłość po tym,że nic nie może jej zniszczyć." 
                                             Antoine de Saint Exupery. 

Rosie i Alex są jak dwie papużki nierozłączki.Odkąd jako malcy zasiedli razem w szkolnej ławce są nierozłączni.I to nic,że Alex był chłopcem i nie używał różowego błyszczyka i tak świetnie nadawał się na kompana do wspólnych zabaw i przyjaciela.Można, by rzec,że znają się,jak łyse konie,a połączyła ich szkolna ławka,a potem było już z górki...Wspólne łażenie po drzewach,zdzieranie kolan i sekrety niemal do grobowej deski.Pierwsza wspólna "POWAŻNA"ucieczka z domu,nie ważne,że zaledwie przecznicę dalej.Pierwsza "wielka" dziecięca kłótnia,setki rozmów telefonicznych,wysłanych e-maili  i listów,a to wszystko ramię w ramię,ręka w rękę Chłopiec z Dziewczynką w imię Przyjaźni Wielkiej

Płynnie z wieku dziecięcego dwójka bohaterów książki C.Ahern przeszła do wieku nastoletniego,a jak wiadomo okres ten niesie kryzys i bunt wielki.Ponad wszelkie nakazy zakazy i szlabany dorosłych starannie dbają o swój talizman zwany przyjaźnią i wsparciem wzajemnym.I pewnie szczególna relacja  kwitłaby nadal pod czułą opieką nastolatków beztroska i szczęśliwa,lecz za progiem czai się dorosłość i wszystko nagle przerywa... 

Alex z racji nowej posady ojca musi wyjechać na drugi koniec świata,a Rosie w noc po balu maturalnym zachodzi w ciążę...O zgrozo z chłopcem, o którym wolałaby zapomnieć...A mogło być tak pięknie,bo Alex jest centrum jej świata i plany o wspólnym studiowaniu w tym samym mieście drastycznie wzięły w łeb...Jak teraz pogodzić się z dorosłością ,na którą tak oboje czekali i snuli plany...Z dorosłością z góry i tak nagle narzuconą...Przecież tak naprawdę Rosie nie posmakowała młodzieńczej dorosłości.Szaleństwa,alkoholu i pierwszych miłości,bo macierzyństwo już ją wciągnęło w nurt całkiem innej,bo odpowiedzialnej dorosłości... 

Z obłoków młodzieńczych planów i marzeń dorosłość dosyć brutalnie ściągnęła Rosie i Alexa na ziemię.Różowy pył młodzieńczych pragnień opadł stawiając ich da dwóch rożnych biegunach,na dwóch rożnych drogach- muszą się rozstać,z talizmanami przyjaźni na szyi sprostać zadaniom i problemom jakie stawia przed nimi dorosłość...A przecież w ich sercach pojawiło się coś czego jeszcze nie nazwali...COŚ co pomimo rozlicznych błędów i porażek dorosłości...Skrywane głęboko rozwija się,rośnie i pali... 

Czytając książkę C.Ahern "Love Rosie" nieodparcie podczas każdego rozdziału zadawałam sobie pytanie: Czy taka przyjaźń się jeszcze zdarza?Żałowałam także,że czytałam ją prawie na przede-dniach wiosny,a nie w jesienny nostalgiczny lub mroźno zimowy dzień,bo to książka, która bucha ciepłem z każdej strony,jak kominek dobrze rozpalony.Niesie nadzieję mimo ciężkich splotów zdarzeń,ogrzewa serce i duszę tak,by czytelnik wiedział,że do ostatniej strony dotrzeć musi. Jestem,jak najbardziej na tak i mocno,bardzo mocno trzymałam kciuki za bohaterów.Jeśli chcecie dowiedzieć się,czy udało się ocalić przyjaźń,a także coś  głębszego przed wichrami szarej codzienności i wielkiej dorosłości,sięgnijcie po lekturę. 

                                                                         Missy...

06.05.2015

Polski kanalarz...Anioł stróż...





                                                       
Wydawnictwo: Świat Książki. 
Wydanie: Warszawa 2011r. 
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 235. 


Lwów z ziemią zrównany.To co kiedyś było pięknym miastem i domem wielu ludzi spowiły gruzy.Dokoła unosi się gryzący dym,a w uszach dzwoni przerażająca cisza...Gdzieniegdzie ruiny płoną...Mściwy wróg zgładził z powierzchni każde istnienie,lecz na dole w odmętach mroku czuwa nadzwyczajny anioł stróż...Ponad wszystko chroni,niesie nadzieję,daje otuchę aż wreszcie upragniony...POKÓJ. 

On polski kanalarz Leopold Socha.Prosty człowiek,czasami drobny przestępca u, którego wojna i jej okrucieństwo nie wymazało ludzkiego odruchu i gołębiego serca. Człowiek,który na widok "Kani z pisklętami"(Krysi,Pawełka i ich mamy)postanawia dokonać niemożliwego.Wyrwać rodzinę z odmętów wojny.W czasie,gdzie każdy ludzki los nie opatrzony swastyką z góry skazany jest na zagładę on podejmuje się niemożliwego,uratowania rodziny Chigerów wraz z kilkunastoma innymi osobami z otchłani śmierci.Początkowo kieruje się chęcią zysku zaś, kiedy budżet u podopiecznych topnieje kieruje się  honorem,sympatią,przywiązaniem i wielkim sercem. 

Prosty,ale dobry i inteligentny człowiek, każdego z tych okrutnych dni narażał życie swoje i swojej rodziny- ukrywając żydowskich podopiecznych.Każdego dnia świadomie spoglądał śmierci w oczy.Obiecał sobie,a także ofiarował Bogu intencję,kiedy zdoła uratować podziemnych przyjaciół- odkupi grzechy młodości. 
Nie pozwala,by w serca i umysły "mieszkańców kanałów"do końca przeniknęła wszechogarniająca trwoga,histeria,beznadziejność,paniczny obłęd i ciemność.Wspiera każdego dnia,poza wiktem niesie nadzieję, wlewa w serca otuchę,by wbrew niemożliwemu żyć,oddychać i trwać. Choć sam miewał chwile zwątpienia nie poddał się,bo sam był ojcem i wiedział,że czeka na niego "Kania z pisklętami". Anioł Stróż ich Socha zwany przez wszystkich pieszczotliwie "Poldziem" pocieszał małą Krysię: "Kiedyś już niedługo,zobaczysz słońce i będziesz mogła oddychać czystym powietrzem.Naprawdę nie będziesz musiała na, to długo czekać i będziesz mogła biegać i bawić się, tak jak inne dzieci...Nie przejmuj się pomogę.I zawsze będę przy Tobie i Pawle..."s.184. 

Leopold Socha,bohater,który każdego dnia pokonywał strach igrając ze śmiercią uratował grupę żydowskich uciekinierów,a wśród nich Krysię- "Dziewczynkę w zielonym sweterku" i jej brata Pawełka. Sam nieszczęśliwie zginął pod kołami radzieckiej ciężarówki ratując życie własnej córki. 

Za każdym razem, kiedy spoglądam na okładkę książki w mej głowie pojawia się pytanie:Skąd w jednym człowieku tyle odwagi,hartu ducha,pokory i szacunku dla ludzkiego życia i istnienia? Wiem jedno,że dziś niejednego z nas Socha nauczyłby szacunku do życia,pokory,odwagi oraz tego jak radzić sobie ze strachem,kiedy śmierć towarzyszy każdego dnia. 
"W kanałach Lwowa", to książka,która jest przykładem,że w obliczu tak wielkiej i strasznej potęgi jaką jest wojna,mały i kruchy człowiek może ją wygrać.Ocalając życie dziesięciorgu ludziom i śmiejąc się jej w twarz. 
"Socha stał w tym całym zamieszaniu i z dumą patrzył na rodaków.-To moje dzieło,moje dzieło.To są moi żydzi."s.223.  

                                                  
                                                                    

                                               


       "To był jeden wielki łańcuch cudów i ludzkich tragedii ze śmiercią w roli głównej".                                 
                           Pamiętnik ojca Dziewczynki w zielonym sweterku.

 

01.05.2015

Uratował ich tylko...CUD...

Wydawnictwo: Naukowe PWN SA. 
Wydanie: Warszawa 2011 r. 
Oprawa : Miękka. 
Ilość stron: 308. 

   
Rodzicielstwo, to rola piękna i trudna.To czas bezwarunkowej miłości do dziecka,w którym stajemy się uczniami i nauczycielami. Jesteśmy uczniami,bo już do końca życia będziemy pobierać lekcje jaką da nam własne dziecko.Lekcje pokory,bezwarunkowej miłości,a przede wszystkim tej niezachwianej ufności jaką obdarza rodzica dziecko oraz tego,że każdy dzień, to wielka radość z poznawania otaczającego je świata. Stajemy się nauczycielami starając się zapisać i wpoić najpiękniejsza i najmądrzejszą treść i wartość życia w tak niewinną i czystą księgę jaką jest nasze dziecko.Uczymy je każdego dnia miłości,szacunku i podziwu do otaczającego świata,przyrody i ludzi.Jak każdy rodzic chcemy,by dziecko wyrosło na mądrego,dobrego i szczęśliwego człowieka o bogatym wnętrzu i osobowości. 

Tego wszystkiego chcieli nauczyć swoich dzieci ze zdwojoną mocą Paulina i Ignacy Chigerowie, rodzice małej Krysi- dziewczynki w zielonym sweterku.Co począć,gdy w rolę w troskę,miłość i opiekę nad dziećmi wkrada się wojna?Jak ochronić te małe istotki przed, którymi piękno życia dopiero stałoby otworem, gdyby nie sieją strach i trwogę wojna?Z tym pytaniem i trwogą wojny uczyło się radzić tych dwoje młodych rodziców,chroniąc jednocześnie to, co najcenniejsze miłość i nadzieje,którą daje dwójka najmniejszych i najdzielniejszych dzieci jakimi są Krysia i Pawełek.Ponadludzką wolą wytrwałością i pomysłowością starają się chronić swoje Dwa Najcenniejsze Skarby,które są przedłużeniem dotychczasowego życia i istnienia, z którego nie pozostało już żadnego śladu. Jak ochronić dwa małe skarby,kiedy na górze wojna zbiera swoje krwawe żniwo pozbawiając rodziców swoich dzieci i na odwrót.Jak w huku bomb i ciemności wlać w dziecięce serduszka nadzieję,że jeszcze przyjdzie piękny czas,kiedy zobaczą kwiaty słońce i las...Jak nauczyć miłości do ludzi w czasie,gdy człowiek człowiekowi wilkiem,a w gruzy wali się świat? 

Oni na przekór innym ludziom i wszelkim przeciwnościom jakie niesie ze sobą trud życia w kanałach trwają dzięki niewidzialnej rodzicielskiej i wzajemnej ochronnej tarczy miłości.To miłość do dzieci dawała, im siłę i wolę walki,by w tak nieludzkich warunkach przeżyć kolejny dzień.To oni rodzice na medal, stworzyli swym dzieciom mały podziemny świat w miejscu,gdzie życiu niektórzy dorośli mówili...PAS. Wiedzieli jedno przeżyją lub zginą,ale zawsze Razem.To rodzicielstwo najwyższej próby,gdzie śmierć każdego dnia czai się za plecami,a miłość do dzieci nie zna granic. 

Dwoje Młodych Ludzi.Rodziców na Medal.Wydarło własne Dzieci z Objęć Wojny.  To cudowna     książka.Czy coś więcej potrzeba???
 
                                                             Missy...