19.01.2016

Kilka kartek w ścianę muru włożone, a w nich losy dziewczynki mocno z wojną splecione...






Wydawnictwo: Insignis. 
Wydanie: Kraków 2013 r. 
Oprawa: Twarda z tasiemką. 
Ilość stron: 253. 


Jako zagorzała wielbicielka książek pisanych w formie pamiętników i dzienników, bardzo się ucieszyłam, kiedy do moich rąk trafiła właśnie ta.Kiedy spojrzałam na okładkę, intuicyjnie czułam, że wieczór z tą książką będzie przedni.Miałam wrażenie, jakbym znalazła dziennik dziewczynki zostawiony przez nieuwagę na parkowej ławce.I rzeczywiście dziennik zostawiony był...ale ukryty i zamurowany w ścianie. 

Jak na swój wiek dwunastu lat Helga, to dziewczynka nad wyraz inteligentna, która żywo śledzi losy polityczne kraju codziennie słuchając audycji radiowych.Bacznie przysłuchuje się rozmową, które prowadzą dorośli nad wyraz ściszonymi glosami.Swoje obserwacje codziennie skrupulatnie notuje w przeznaczonym do tego celu kajeciku.I bez przyciszonych głosów rodziców, wszechogarniającej trwogi, jaka wisi w powietrzu, Helga wie, że zbliża się wojna.To ona zabiera kolejno do transportów koleżanki i kolegów z tajnych kompletów dając w zamian strach i oczekiwanie, bo co jeśli przyjdą po nich...Z racji tej, że dziewczynka jest, Czeszką żydowskiego pochodzenia przychodzi, złowrogi czas transportu, chłodu, głodu, a także rozdzielenia z ukochanym tatą...Czy Helga jeszcze kiedykolwiek go zobaczy???Czy będzie mogła najeść się do syta???Czy przetrwa kolejny apel na mrozie bosonoga w ciężkich drewniakach i nie zostanie pobita?A przede wszystkim Boże broń, by nie rozdzielili ją z mamą, bo w tym piekle mają tylko siebie...

Co właściwie działo się z setkami dzieci, którym wojna odebrała dzieciństwo?Czy dwunastoletnia dziewczynka, która została odarta ze wszystkiego i rzucona do wagonu bydlęcego, który wiezie biednych ludzi do piekieł bram, może spojrzeć w jego otchłań i powiedzieć żyję, przetrwałam, wygrałam... Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury, bo to jedna z tych, które głęboko zapadają w pamięć i zmuszają czytelnika do refleksji nad wartością życia. 

                                                              Missy...

2 komentarze:

  1. Aż wyszły mi ciarki. Będę szukać tej książki, zdecydowanie. Widzę, że w Krakowie wydana, więc daleko nie mam .


    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, bo godna poszukiwań, a na aukcjach internetowych niemal w groszach się sprzedaje:-)

    OdpowiedzUsuń