31.01.2016

Miłość potrzebna od zaraz...


                                            

                                                 

Wydawnictwo: Akurat. 
Wydanie: Warszawa 2015 r.
Oprawa: Broszurowa ze skrzydełkami. 
 Ilość stron: 334. 


O tym, że bezwarunkowa miłość rodzica do dziecka kształtuje jego osobowość, umacnia, dodaje pewności siebie, przygotowuje do dalszego życia i nieuchronnego opuszczenia gniazda, wiemy o tym wszyscy. Niby..., bo niestety w wielu domach tej miłości brak... Z pozoru wszystko jest poukładane mama, tata, dziecko, lub dzieci pozorny szacunek i wylewność uczuć, czyli wszystko to, jak pod względem społecznym powinna wyglądać i funkcjonować komórka zwana RODZINĄ.
Tylko że życie tkane pozorami przed sąsiadami, dalszą rodziną, to jedno, a to za zamkniętymi drzwiami mieszkania pełne wyzwisk, bicia i poniżania, to drugie, w którym kulą się ze strachu i nie mają gdzie uciec, te najmniejsze i najsłabsze...DZIECI. Wyrzucone poza nawias społeczny, żyją w rodzinie, której tak naprawdę nigdy nie miały, domu pełnym alkoholu, krzywych spojrzeń
bicia wyzwisk, szarpania i oziębłości...Czują się, jak pisklęta wyrzucone z rodzinnego gniazda, z którego nieraz przyjdzie im uciekać, by chronić się od traumatycznych przeżyć.

Syndrom pisklęta wyrzuconego z gniazda nosi przez całe życie w sobie Gabi tytułowa bohaterka książki „Powiedz, że mnie kochasz, mamo". Jej codzienność to powroty ze szkoły do zimnego domu pełnego drwin, wyszydzania i poniżania. Powroty do despotycznej matki, zapatrzonej w siebie i robiącej wszystko, by przypodobać się wszechwładnemu panu i władcy domu- ojcu, który po rzeźwemu, czy po pijanemu jednakowo bije, i terroryzuje dzieci, mając, takie zachowanie za normalny styl wychowawczy. Matki, która zamiast dobrego słowa i przytulenia wiecznie zawyża poprzeczkę, wyzywa od nieudaczników, a w niedzielę przed kościołem wiąże kokardy i roztacza chwały, bo tak uchodzi przed sąsiadami.
Gabi, dziewczyna krucha i delikatna o romantycznej osobowości marzy, by wyrwać się z piekła, które zgotowali jej zimni i bezwzględni rodzice...Cierpi, doznając fizycznej przemocy ze strony ojca,  nie może pogodzić się z oziębłością i brakiem uczucia ze strony matki.Tak bardzo marzy, by usłyszeć od niej dwa najpiękniejsze słowa...  Nieustanie zadaje sobie pytanie,
czy będzie zdolna zbudować rodzinę i stworzyć dla swoich dzieci dom pełen miłości, ciepła, troski i wzajemnego zrozumienia...Dom, jakiego nigdy nie miała i uczuć, których sama nie doznała.

Książka Grażyny Mączkowskiej, to według mnie studium akceptacji dziś już dojrzałej kobiety, która spogląda w oczy niełatwej i bolesnej przeszłości. Przeszłości, z która przyszło się borykać przez długie lata. Kobiety, która robiła wszystko, by chronić siebie i swoich bliskich przed demonami przykrych wspomnień, przed którymi uciekała, chroniąc to, o czym marzyła od lat... Domu, gdzie czekają ciepłe i troskliwe ramiona kojącego mężczyzny, w których można się schronić przed złem całego świata.

To powieść, która opisuje bardzo trudny temat, bo czymże jest życie bez miłości, a szczególnie jeśli brakuje go temu bezbronnemu i najsłabszemu... Dziecku. Jeśli czytelnik jest wrażliwcem, tak jak ja, to zapewne poruszy w nim najgłębsze struny osobowości i różną gamę odczuć z płaczem włącznie. Natomiast nie jest to książka wyłącznie przesycona smutkiem i żalem z powodu braku rodzicielskiej miłości. Według mnie jest hołdem złożonym miłości i życiu, na które pomimo ciężkich przeżyć bohaterka patrzy z zachwytem, a także dowodem na to, że żeby nie wiem jak bardzo, poobijało nas życie, to w końcu kiedyś dla nas samych musi zaświecić słońce, rozsnuwając szarość dni i gorycz wspomnień, bo przecież wszystko zależy od nas samych, jaki ułożymy obraz z życia i rozsypanych bolesnych wspomnień. 

„Książka! O matko, to się musi stać. Już nie wyobrażam sobie innej możliwości. Spisanie tego wszystkiego raz na zawsze przyniesie mi ulgę, osiągnę spokój, raz na zawsze zrzucę ciężar smutnych przeżyć”.
„Może po lekturze ojciec wypowie to słowo, na które czekam od dziesięcioleci: „przepraszam".
„Czuję, że wszystko przeniesie się z mojej pamięci do książki, że przestanę grzebać się w tym, ruszę całą parą do przodu."s.14. 

Moje perły z tekstu wyłowione: 

„Życie jest wspaniałym scenarzystą, wymyśla niesamowite sploty zdarzeń i zbiegi okoliczności. I wszystko potrafi w fascynujący sposób spiąć w całość."s.15.
„Dziecięcy zachwyt, ale przecież i my, dorośli, powinniśmy pielęgnować co nieco z dziecka, bo to nas upiększa wewnętrznie. Wtedy to piękno odbija się w naszych oczach, bo one są odbiciem duszy. Czyż nie?” 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję: Wydawnictwu Akurat, oraz agencji Business&Culture.  

                                                             Missy...

5 komentarzy:

  1. Bardzo ładna i przejmująca okładka,na widok której mam wielką ochotę przeczytać tę książkę.Twoja recenzja tylko mnie do tego przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny na blogu.Cieszę się, że moja rekomendacja Cię przekonała i szczerze polecam:-)

      Usuń
  2. Świetna recenzja! Wiele o tej książce słyszałam, ale dopiero Twoja recenzja absolutnie mnie do niej przekonała :)
    Bardzo za nią dziękuję! :)
    Zapraszam do nas:
    http://truskawkoweciastka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście piękna. Ciekawe jak ja odebrałabym tę książkę. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń