13.04.2016

Miłosne Pendolino...


                                           

Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA.
Wydanie: Warszawa 2016 r.
Oprawa: Miękka.
Ilość stron: 317. 


Byłam niezmiernie ciekawa, co stoi za fenomenem pisarza, którego łączna sprzedaż książek w Polsce, to 300 tysięcy. Choć to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, to wcale, ale to wcale się temu nie dziwię i już nawet wiem dlaczego.
Moim zdaniem, w powieści „Tylko ty” mamy wszystko to, co zawierać powinna książka, by porwać czytelnika bez reszty. A zatem mamy w niej: całe morze rodzinnego szczęścia, sposoby radzenia sobie z utratą bliskiej nam osoby, różne odcienie oraz barwy miłości, niespożytą młodość i energię, przyjaźń taką co do grobowej deski, rodzinne wsparcie, jakiego próżno szukać w wielu innych rodzinach, a to wszystko okraszone dużą dozą humoru co urzekło mnie najbardziej.
Jednym słowem, ta książka to nic innego jak pink champagne, który mocno uderza do głowy po to, tylko by utwierdzić czytelnika w przekonaniu, że: przestań biec, przestań ciągle więcej chcieć, bo BEZ MIŁOŚCI NIE LICZY SIĘ JUŻ NIC...

Kiedy Nicco rodowity Włoch, poznaje przepiękną Polkę Anię, świat na chwilę zawiruje po to, by później zwolnić. I choć tej dwójce trudno się porozumieć, bo żadne z nich nie zna języka tego drugiego, a angielski, to za mało, by wyrazić rodzące się uczucie. Porozumiewają się za pomocą czułych gestów, spojrzeń, romantycznych spacerów i niewielu słów. To ich romantyczny wakacyjny czas, który mógł być początkiem rodzącego się uczucia. Mógłby, gdyby Ania nie musiała wrócić do kraju, a Nicco znał jej język i troszeczkę mniej mówił o swojej byłej dziewczynie... Zrozumiał, że czegoś w tej układance zabrakło, że nie powiedział jej wszystkiego, a w każdym razie nie tak jak na to zasługuje. Zdał sobie sprawę, że była dziewczyna ani w połowie nie dostarczyła mu tylu wrażeń, uczuć i emocji, które zapierają mu dech w piersi, co Ania.

Nagle zdaje sobie sprawę, że to ONA sensem jego życia, powietrzem, którym oddycha, promykiem, który rozświetla dni po stracie ojca... Stawia wszystko na jedną kartę. Pakuje torbę, zabiera najlepszego kumpla Grubego i wyrusza do Polski w pogoni za miłością.
A tam, dwóch obcokrajowców przygód czeka niemało. Kraków, Warszawa, Morskie Oko, gdzie spotykają ludzi gotowych im pomóc jakich mało. Parę homoseksualistów, barwnych jak dwie papużki nierozłączki, harlejowcy, górale ze specami od reklamy włącznie. Tylko czy Nicco w natłoku tych obcych miast i ludzi znajdzie osobę, dla której przemierzył tysiące kilometrów???... Jedyną i niepowtarzalną miłość Anię. O tym musicie przekonać się już sami.

Pomimo że to moja pierwsza powieść Federico Mocci jestem nią zachwycona, bo lubię, którzy tak jak Nicco gonią za miłością, walczą do końca i nie odpuszczają, bo o miłość i marzenia najciężej jest walczyć... A Ania była jego marzeniem. Powiem Wam w sekrecie, że ja też od lat marzę, by pojechać do Włoch, zwiedzić ten piękny kraj, jeść bez końca Panettone i popijać Limoncello; -) I choć to nadal jest w sferze marzeń osoby niepełnosprawnej, to uparcie marzę, może kiedyś się spełni,,,
Muszę tu jeszcze dodać wisienkę na torcie, jaką dla mnie jest Gruby. Swoją bogatą osobowością wzbudził we mnie jako czytelniku nie małe wybuchy śmiechu; -) Tak, Gruby rozwalił mnie na łopatki.
Podsumowując, ta powieść w moje mocno poranione na tę chwilę serce wlała malutką iskierkę nadziei, że ta prawdziwa i najważniejsza miłość istnieje, tylko nigdy nie wiadomo, w jakim kraju i na którym z życiowych zakrętów na nas czeka. Trzeba jechać, frunąć i pędzić najdalej gdzie tylko się da, byle tylko miłość nie zniknęła z naszego życia. 
           
                                                            Missy...  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: Wydawnictwu MUZA SA, oraz agencji Business& Culture.


Perły z tekstu wyłowione:

„Co zostaje, kiedy miłość się kończy? Wspomnienia, z początku piękne, świeże, wyraźne, potem coraz bardziej bolesne, jak kawałki ostrego szkła. Z czasem się zacierają i sami nie wiemy, czy to dobrze, czy źle, że mogą zniknąć na zawsze."s. 72.

„Ale uważam, że przeznaczenie można zmienić, każdy dzień jest inny, trzeba walczyć o zwycięstwo. Jesteś budowniczym własnego szczęścia, bo każdy dzień jest twój..."s. 248.

4 komentarze:

  1. Ja nadal jeszcze nie miałam okazji się przekonać na czym polega fenomen tego pisarza, może jednak "Tylko ty" będzie pierwszą jego książką, którą przeczytam :)

    KsiążkowyŚwiat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam bardzo serdecznie,bo ja jestem zachwycona.Wiem też, że obok "Tylko ty" na mojej półce, musi pokawić się więcej książek tego autora.Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny na blogu😉.

      Usuń
  2. Kiedyś może sięgnę po książki autora. ;) Jak narazie to nieznany mi teren ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny autor!Muszę znaleźć tą świetną książkę

    OdpowiedzUsuń