15.08.2016

Życie jest podróżą, a jesień życia jednym z jej przystanków...

                                                 

Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA. 
Wydanie: Warszawa 2016 r. 
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami. 
 Ilość stron: 318. 


Irinę Bazil i Almę Balasco dzieli dosłownie wszystko. Wiek, pochodzenie, status spoleczny, wykształcenie, a nawet bagaż życiowych doświadczeń i można by tak mnożyć różnice bez końca.
Natomiast, łączy je silna potrzeba chłodnej i może nieco zdystansowanej, ale jednak bliskości, Irina, to młoda imigrantka z Mołdawii, która podjęła niedawno pracę w domu spokojnej starości. Praca ta sprawia, że życie Iriny nabiera spokoju i w prowadza pewien element rutyny, co pozwala dziewczynie odgonić złe duchy z przeszłości.
Alma Balsco, to ekscentryczna dama o duszy artystki. Słynna malarka, która nie pozwala wepchnąć swego życia w objęcia rutyny. Obie kobiety noszą w sobie tajemnicę z przeszłości.
Irina porządkując pamiątki sędziwej artystki, poznaje ją coraz bardziej, lecz sama jeszcze mocniej skrywa swą tajemnicę.

Jedna w zakamarkach duszy skrywa piękną historię miłosną listami pisaną. Historię pięknej miłości, która w owych czasach była straszliwym mezaliansem niemogącym ujrzeć światła dziennego. Druga boleje nad porzuceniem matki i mocno skrywa traumatyczne zdarzenie z dzieciństwa. Nicią łączącą obie kobiety jest wnuk artystki Seth, który próbuje rozwikłać i poradzić sobie z tajemnicami i mrokami życia obu dam. Jednak dla wszystkich nieoczekiwanie nadchodzą dni podróży po meandrach pamięci, oraz zakamarkach ze wspomnień o swojej przeszłości.

To moje drugie spotkanie z powieścią I. Allende i ku mojej uciesze również bardzo udane. Książka, która mnie czytelnika porwała od początku. Autorka „zgrabnie wplotła w powieść"element polskości, co ucieszyło mnie bardzo. Rozpiętość geograficzna i plejada postaci o różnej narodowości równie mocno przemawiają na korzyść książki. To powieść, w której znajdziemy dziewczynkę z Polski, echo obozów koncentracyjnych, japońskich imigrantów, tajemnicze listy, różne odcienie miłości, tęsknotę za krajem, starość, śmierć i poczucie wyobcowania. A wszystko to składa się na piękną powieść właściwą stylowi pisania, jaki posiada tylko w moim odczuciu I. Allende. Czy trzeba czegoś więcej??? Jeśli jesteście ciekawi tajemnic, jakie skrywają kobiety, zapraszam do lektury.

                                                                      Missy...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Muza SA.

11.08.2016

Zbyt dużo szczęścia w nieszczęściu...


                                        


Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA.
Wydanie: Warszawa 2016 r. 
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami. 
 Ilość stron: 366.  



Dziś będzie w miarę krótko, a to dlatego, że książka pomimo rekomendacji okładkowych, jak i samych czytelników mnie jakoś szczególnie nie porwała. Choć zazwyczaj jestem łasa na książki pisane w formie dzienników i pamiętników lub jak w tym przypadku popartych prawdziwymi listami miłosnymi, bo trzeba zaznaczyć, ze mamy tu do czynienia z historią miłosną z życia wziętą, a nie fabułą wymyśloną, to ja jako czytelnik nie czułam się uwiedziona amerykańsko-francuskim romansem. Znajomość z Samantą nie zaiskrzyła..., a książkę w połowie odłożyłam. No cóż rzadko mi się to zdarza, ale przecież nie wszystko musi mi się podobać. Zbyt słodko i naiwnie, romantycznie i ckliwie. Ot, zagraniczna historia miłosna i bohaterka roztkliwiająca się nad solniczką i pieprzniczką, które przypominają o nieudanym małżeństwie...

Pewnie książka nie trafiła na dobry czas w moim życiu, bo los zafundował mi podróż zwaną życiem z turbulencjami na pokładzie. Stąd taka opinia, a nie inna. Kto wie, może kiedyś odbiorę ją inaczej...
Jeśli macie ochotę na wakacyjno-romantyczną historię z happy endem sięgnijcie sami.

                                                                                  Missy...

01.08.2016

Smaki i zapachy życia...


                                   







Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA.  
Wydanie: Warszawa 2015 r.
Oprawa: Miękka. 
Ilość stron: 413. 


Dla większości z Was sierpień, to czas zasłużonego urlopu i wypoczynku, na który czekacie cały rok. Bagaże zapakowane, plecaki wypchane do granic możliwości, a w uszach piosenka z lat dziecięcych: „Już za parę dni, za dni parę...” I ta dzika radość i nerwowe przebieranie nogami. Tak, wakacje i urlopy, to czas, który kochamy najbardziej.

Dziś chcę opowiedzieć Wam o kolejnej książce, która idealnie pasuje do letnich wojaży. To znowuż miejsce, które możecie odwiedzić w podwójnie raz na kartkach książki, a także w realu, jeśli przyjdzie ochota, a finanse pozwolą.

To moja druga książka Marleny De Blasi i powiem Wam, że poznając „Wieczory w Umbrii” znowu poczułam się urzeczona i uwiedziona obrazami, smakami, zapachami, jakie odkrywa przed czytelnikiem autorka.
Charakterystyczne dla jej powieści jest, to poza pięknymi widokami, jakie oferuje nam dane miejsce w tym przypadku Umbria możemy poznać siłę relacji i więzi międzyludzkich. Nie wiem,jak inn czytelnicy odbierają książki autorki, bo ja dostrzegłam jeden minus i to na własnej skórze. Podczas czytania o smakach, zapachach, i sposobie przygotowania różnych potraw robię się najzwyczajniej w świecie głodna... I weź tu sobie poradź człowieku, kiedy masz ochotę na włoską potrawę i to już gorącą i parującą, najlepiej we własnym fotelu...

„ Wieczory w Umbrii”, to powieść o czterech przyjaciółkach, nie całkiem już młodych, ale jeszcze nie sędziwych. O przedziale wiekowym 65-70, które zdają się robić wszystko, by nie popaść w codzienną rutynę i marazm codzienności. Na przekór przykrym zdarzeniom losowym i mijającym dniom jeszcze mocniej celebrują przyjaźń i pozostały im czas.
Miranda, Ninuccia, Paolina, i Gildia cztery Umbryjki spotykają się w starym domu w górach nad Oriveto, by podczas kolacji czwartkowych odzyskiwać siły i czerpać radość z chwil, a także wspólnie rozwiązywać problemy i troski codzienności. A tych zdaje się, że nawet w tak urokliwym zakątku, jak Umbria jest niemało. Poza gotowaniem, jedzeniem i rozmowami o życiu każda z tych zamkniętych w sobie kobiet o twardym umbryjskim charakterze skrywa w sobie tajemnicę, która kładzie się cieniem na ich życiu.

Jeśli jesteście ciekawi owych tajemnic i co w tak małym domku o kamiennej podłodze robi amerykanka, sięgnijcie po lekturę. Tylko od naszej wyobraźni zależy, jaki sposób i gdzie odkryjemy swój własny kawałek Umbrii.
  
                                                        Missy...

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu Muza SA.